Chilling efect – efekt mrożący

W wypadku efektu mrożącego idzie o powstrzymanie kogoś od działań dozwolonych i legalnych, tyle, że mrożącemu niemiłych z przyczyn politycznych lub ideologicznych.

Chilling efect – efekt mrożący – leży blisko pojęcia  prewencji. Z tym, że w wypadku efektu mrożącego idzie o powstrzymanie kogoś od działań dozwolonych i legalnych, tyle, że mrożącemu niemiłych z przyczyn politycznych lub ideologicznych. Nie powinni zatem tym narzędziem posługiwać się ci, którzy są sługami państwa, wspólnego dla różnych obywateli.   Gdy np. wysoki funkcjonariusz państwowy, minister lub jego zastępca, rzecznik rządu albo partii rządzącej publicznie występuje z potępieniem pewnych zachowań legalnych (choćby do demonstracji określonego typu czy grupy), albo gdy taka demonstracja czy grupa spotyka się później z ekscesywnym nękaniem, to jest to właśnie efekt mrożący. Chodzi o to, aby odechciało się demonstrować, występować z jakimiś wnioskami, podejmować pewne tematy, wystawiać w teatrach nielubianych autorów czy sztuki itp. 

Ów efekt   występuje czasem jako  zachęta dla innych funkcjonariuszy, aby oni objęli swym szczególnie skrupulatnym działaniem pewne kategorie spraw lub sprawców – taka prewencja generalna à rebours.
Np.   wysoki funkcjonariusz państwowy (rzecznik rządzącej partii politycznej, minister ) co prawda potępia napaści czy mowę nienawiści, ale zarazem ochoczo ujawnia swoje zrozumienie ( może wręcz sympatię) dla pewnego typu naruszeń prawa.  Jest to zachęta do wybiórczej gorliwości i czujności prokuratorów. Gorzej, gdy w konsekwencji  tworzą się na skutek wspomnianych efektów mrożąco-zachęcających tworzą się geograficzne wyspy nieproporcjonalnych praktyk organów ścigania. No a już fatalne, gdy podobne myślenie przesączy się do sądownictwa.    Bo jest to jasny inwit dla usłużnych sług wymiaru sprawiedliwości o nazbyt giętkich kręgosłupach.

Np. bardzo niewłaściwe z tego punktu widzenia było oficjalne okazywanie sympatii przez Ministra Sprawiedliwości (wywiady, komunikaty na stronie internetowej) odmowom świadczenia usług drukarskim środowiskom LGBT przez drukarza. Problem w  tym, że ktoś, kto ma publicznie dostępny byznes, nie może odmówić usługi ze względu na to, że  nie lubi jakiejś osoby czy grupy. Wtedy jest to bowiem naganna dyskryminacja. I w konsekwencji w Polsce sąd ten wypadek swoistej, samozwańczej klauzuli sumienia, uznał za niedopuszczalny.  Dlatego z kolei zachęcanie do korzystania z takich samozwańczych klauzul – przez osoby sprawujące funkcje ministerialne i na stronach ministerstwa – jest niewłaściwe.  Burzy porządek postrzegania organów państwowych.

tekst jest fragmentem atykułu Legal harassement, contempt of court, chilling efect – jakby kto nie wiedział… zamieszczonego na www.konstytucyjny.pl

Data publikacji: 2018-01-06
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x