Czy w Polsce sądy są właściwe?

Czy w Polsce sądy są właściwe?

Dyskusję na temat reformy wymiaru sprawiedliwości należy rozpocząć od kwestii sądu właściwego w rozumieniu art. 45 Konstytucji. Zmiany w sądach niewłaściwych mijają się z celem.

Sąd ustanowiony ustawą według ETPCz

 Artykuł 6 EKPC stanowi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą. W orzecznictwie ETPCz podkreśla się, że naruszeniem niezawisłości w jej aspekcie zewnętrznym jest pojawienie się obiektywnie uzasadnionego podejrzenia po stronie obserwatora, że organ orzekający nie dysponował należytym stopniem niezawisłości, także w aspekcie niezawisłości od swoich przełożonych (wyrok ETPCz z 16 grudnia 2003 r. w sprawie 57067/00 Grieves v. Wielka Brytania, Lex nr. 100305).

 Gwarancja sądu ustanowionego ustawą odnosi się nie tylko do istnienia podstawy do ukonstytuowania sądu, jego procedury, ale i składu w każdej sprawie (wyrok ETPCz z 28 listopada 2002 r. w sprawie 29537/95, Lavents v. Łotwa, Lex nr 56770; wyrok ETPCz z 4 marca 2003 r. w sprawie 63486/00, Posokhov v. Rosja, Lex nr 77472; decyzja ETPCz z 17 listopada 2009 r. w sprawie 39279/05, Iwańczuk v. Polska, Lex nr 565355; decyzja ETPCz z 4 maja 2000 r. w spawie 31657/96, Buscarini v. San Marino, Lex nr 521655).

Prawo procesowe bądź ustrojowe powinno zawczasu określać, kto i w jakim porządku będzie sądzić poszczególne sprawy. Na gruncie konwencyjnym niedopuszczalne jest ustalenie składu sądzącego w sposób arbitralny (uznaniowy). „Sąd ustanowiony ustawą” wymaga istnienia podstawy prawnej nie tylko dla samego istnienia sądu, lecz także dla jego składu w każdej sprawie (Buscarini v. San Marino). Prawo krajowe musi ustalać ex ante sposób przydziału spraw poszczególnym sędziom czy składom orzekającym (tak też P. Hofmański, A Wróbel, w: Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, t. I, red. L. Garlicki, Warszawa 2010, uw.128 do art. 6, s. 312-313).

Sąd właściwy według TK

 Art. 45 Konstytucji przyznaje każdemu prawo do rozpoznania sprawy przez sąd właściwy. Trybunał Konstytucyjny w postanowieniu z dnia z dnia 14 listopada 2007 r., SK 53/06 uznał, że "prawo do rozpatrzenia sprawy przez właściwy sąd", oznacza, że ustawodawca musi ukształtować właściwość sądów w taki sposób, aby każdej ze "spraw" przypisany był jakiś sąd, tak by żadna z nich nie pozostawała poza kognicją organów wymiaru sprawiedliwości. Według Trybunału „zarzut naruszenia prawa do rozpoznania sprawy przez sąd właściwy powinien opierać się na wskazaniu, iż sprawa została rozpoznana przez sąd, którego zasady i tryb postępowania są nieadekwatne do charakteru stosunku prawnego stanowiącego przedmiot sprawy, o której mowa w art. 45 ust. 1 Konstytucji (zob. postanowienie z 6 lipca 2004 r., sygn. Ts 59/03. Przytoczone orzeczenia są typowe dla stanowiska TK w omawianej kwestii, wielokrotnie były przywoływane w innych rozstrzygnięciach.

Sąd ustanowiony ustawą, czy sąd właściwy

 Zestawienie treści art. 6 Konwencji i art. 45 Konstytucji oraz orzeczeń trybunalskich wskazuje, że mamy do czynienia z dwiema różnymi instytucjami. Ten błędny wniosek ugruntowuje dodatkowo orzecznictwo TK, w którym ani razu interpretując pojęcie sądu właściwego, nie odniesiono się do regulacji i orzecznictwa konwencyjnego.

W niezliczonej ilości orzeczeń TK podkreślał konieczność łagodzenia ewentualnych kolizji między standardami wynikającymi z polskiego stosowanego prawa, a tymi ukształtowanymi przez ETPC oraz przyjmowania takiej oceny, aby w jak najpełniejszym zakresie uwzględniać standardy wypracowane w orzecznictwie ETPC na gruncie Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Por. przykładowo wyroki TK z dnia 7 marca 2005 r., P 8/03, OTK-A 2005/3/20, Dz.U.2005/41/400; z dnia 6 października 2009 r., SK 46/07, OTK-A 2009/9/132, Dz.U.2009/172/1343; z dnia 19 lipca 2011 r., OTK-A 2011/6/60, Dz.U.2011/160/964; z dnia 11 grudnia 2012 r., K 37/11, OTK-A 2012/11/133, Dz.U.2012/1447; z dnia 20 listopada 2012 r., SK 3/12, OTK-A 2012/10/123, Dz.U.2012/1327). Dlaczego zaniechał tego na tle analiz pojęcia sądu właściwego? Pozostanie tajemnicą Trybunału.

Nie może ulegać wątpliwości, że sądem właściwym nie jest sąd, w którym przydział spraw jest arbitralny i uznaniowy. Uregulowanie właściwości, rodzaju składu, odpowiednich procedur, nie jest w stanie zastąpić braku jednego z podstawowych przymiotów sądu – sądu właściwego, a nie arbitralnego.

Realizacji prawa do sądu musi towarzyszyć eliminacja wszelkich form uznaniowości, gdyż każdy jej przejaw bezpośrednio zagraża innym przymiotom sądu – niezawisłości, niezależności i bezstronności. Chociaż sędziowie, włącznie z sędziami Trybunału Konstytucyjnego, nie dostrzegali nigdy zagrożeń płynących od wewnątrz, to bezdyskusyjna musi pozostać normatywna treść Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw i Wolności Człowieka wypracowana przez ETPCz.

Reasumując, skoro sąd arbitralnie wyznaczony nie może być sądem właściwym, to konstytucyjne pojęcie sądu właściwego jest tożsame w treści z konwencyjnym sądem ustanowionym ustawą.

 Jak być powinno ?

 Wobec powyższego, sąd właściwy oznacza, że skład orzekający w konkretnej sprawie jest ustanowiony normatywnie, a nie przez organy administracyjne ad hoc i ad personam. Sędzia musi być wyznaczony na podstawie ogólnych kryteriów według z góry ustalonego trybu przydziału spraw tak, aby uniknąć jakichkolwiek manipulacji przy wyznaczaniu składu orzekającego. Podział spraw nie może należeć do organów administracyjnych, gdyż poprzez przydział spraw, względnie odebranie sprawy sędziemu, można w mniejszym lub większym stopniu wpływać na treść orzeczeń.

Normatywny przydział spraw powinien być zupełny, niezmienny i wiążący, abstrakcyjnie określony. Według tych samych zasad powinno być uregulowane zastępstwo sędziego. Generalne i abstrakcyjne zasady zastępstwa oznaczają, że zastępca powinien być określony zanim pojawi się w ogóle konieczność zastępstwa. Powołanie zastępcy sędziego ad hoc po zdarzeniu wywołującym potrzebę zastępstwa nie jest dopuszczalne. Zmiana przydziału spraw jest dopuszczalna tylko w sytuacji obiektywnej przeszkody wyłączającej sędziego. Zastępstwo zarówno samego zastępcy, jak i zastępcy już zastępującego, prowadzi do łańcucha zastępstw, pozbawionego jakichkolwiek luk, z wykorzystaniem wszystkich sędziów. Sprawy w sądzie nie mogą spoczywać bez biegu, tak jak nie mogą być przydzielane i odbierane sędziemu na zasadzie swobodnego uznania przewodniczącego, czy prezesa sądu. Analogicznie powinny być ustalone – niezależnie od zastępstw – plany dyżurów.

Do istoty sądu ustanowionego ustawą należą środki przeciwdziałania nieuprawnionym odstępstwom od normatywnych zasad, przysługujących zarówno sędziemu, jak i stronom i uczestnikom postępowań sądowych.

Jak jest?

 Według obowiązującego ustawodawstwa przydziału spraw dokonuje prezes sądu apelacyjnego lub okręgowego (art. 22a § 1). Może w każdym czasie ustalić nowy podział czynności (art. 22a §4), co podważa w ogóle sens ustalania planu, tym bardziej, że przepisy nie wskazują zasad przydziału (rozdziału) spraw wpływających do wydziału na poszczególnych sędziów. Podobnie ogólnie uregulowana jest kwestia zastępstw w sądzie. Do uznania Prezesa pozostawiono kwestię zasad zastępstwa sędziego. Z mocy art. 45 § 1 i 2 usp wynika jedynie, że sędziego w jego czynnościach może zastąpić sędzia tego samego sądu, a także sędzia innego sądu, delegowany na podstawie art. 77 § 1 lub § 8 usp. Zastępstwa dokonuje się zarządzeniem przewodniczącego wydziału lub prezesa sądu, wydanego na wniosek sędziego albo z urzędu, w celu zapewnienia sprawności postępowania.

Iluzoryczność obecnych uregulowań bez trudu można dostrzec po uwzględnieniu treści art. 206 § 1 k.p.c. Na tej podstawie termin rozprawy wyznacza przewodniczący i stosownie do potrzeby wyznacza sędziego sprawozdawcę. Lege non distinquente nec nostrum distinquere, zasadnie więc można przyjąć, że w przywołanym przepisie chodzi zarówno o przewodniczącego wydziału, jak i składu orzekającego, a jeżeli uwzględni się dość konsekwentnie przestrzeganą w postępowaniu I instancyjnym zasadę składu jednoosobowego, to przyjąć należy, że przewodniczący wydziału „stosownie do potrzeby wyznacza sędziego sprawozdawcę” bez potrzeby sięgania po dalece niedoskonałe uregulowania z usp dotyczące podziału spraw. Przewodniczącego wydziału do ignorowania planu podziału uprawnia dodatkowo nagminnie stosowany zapis w podziałach czynności, zobowiązujący sędziego do wykonania każdego polecenia i zarządzenia przewodniczącego i prezesa.

Mamy więc różne podstawy ingerencji administracji sądowej w przydział spraw. Nie przewiduje się konsekwencji nieprzestrzegania zasad przydziału. Zasadniczo rzecz biorąc, przydział spraw został pozostawiony Ministrowi Sprawiedliwości w formie rozporządzenia, uznając, że omawiana kwestia należy do gatunku wewnętrznego urzędowania sądu. Rozporządzenie odwołuje się do nieznanej w Prawie o ustroju sądów powszechnych, niewynikającej również z delegacji ustawowej, instytucji procentowego udziału sędziego we wpływie spraw w zależności od tego, jakie pełni administracyjne funkcje w sądzie. „Najgorzej” mają ci, którzy zajmują się tylko tym, do czego zostali powołani, a więc do orzekania. Rozporządzenie nie przewiduje dla nich żadnej taryfy ulgowej. Iluzorycznie została uregulowana kwestia zastępstw i dyżurów.

Jak ma być według projektu tzw. reformy sądownictwa?

 Uzasadnienie projektu zmian w Prawie o ustroju sądów powszechnych przemilcza art. 6 europejskiej konwencji oraz wypracowane na jego gruncie orzecznictwo ETPCz. Oględnie sygnalizuje, że w niektórych systemach prawnych (ze wskazaniem konkretnie niemieckiego) zagadnienie związane z przydziałem spraw jest ujmowane „nie tylko jako kwestia administracji sądowej, lecz jako gwarancja prawidłowego rozpoznania sprawy”. Sugeruje to, że zasadnym jest łączenie dwóch systemów przydziału – administracyjnego i normatywnego. W tym kierunku idą również projektowane zmiany. W warstwie deklaracji projekt przewiduje losowy przydział spraw. W sferze konkretów bez zmian pozostaje art. 22a § 4 i art. 45 § 2 usp oraz art. 206 k.p.c. Mamy więc klasyczny przykład zapowiedzi wielkich reform, a wyjdzie jak zawsze, czyli reforma bez jakościowych zmian, której jedynym wymiernym skutkiem będzie inflacja przepisów i pogłębienie legislacyjnego chaosu w Prawie o ustroju sądów powszechnych. Tym można tłumaczyć przemilczenie w projekcie konsekwencji nie przestrzegania w sądzie szczytnych deklaracji. Nie ma takiej potrzeby, gdyż nie o zmianę funkcjonowania sądów chodzi. Na wypadek, gdyby prezesi sądów wczytali się w „ducha” zmian, a nie „literę”, zadbano, aby nikt nie miał wątpliwości, kto „dzieli i rządzi” – Minister Sprawiedliwości w formie rozporządzenia określi szczegółowe zasady funkcjonowania hybrydy administracyjnego i normatywnego przydziału spraw. Europa niech nam zazdrości sztuki łączenia tego, czego połączyć się nie da.

Co z tego wynika?

O jakości prawa nie świadczą deklarowane zasady, ale gwarancje ich przestrzegania. Trudno jest dokonać reformy bez umiejscowienia proponowanych zmian w multicentrycznym systemie prawa. Z systemu tego wynika, że mowa jest o instytucji, która bezpośrednio dotyczy konstytucyjnego prawa jednostki do sądu właściwego oraz ustroju sądownictwa. Z tego też powodu warunkiem wstępnym do rzetelnego jej uregulowania jest forma ustawy. Mogłaby to być np. ustawa o sądzie właściwym.

Jeśli kogoś nie przekonują multicentryczne uwarunkowania, to pod rozwagę pozostawiam analizę bitwy prezesa Trybunału Konstytucyjnego i nieustające spory o nominacje prezesów sądów w sądach powszechnych. Dlaczego politykom zależy tak na tym, aby mieć wpływ na wybory prezesów we wszystkich instancjach?

Jacek Ignaczewski

Data publikacji: 2017-06-12
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x