Dobra zmiana w sądownictwie powszechnym

Dobra zmiana w sądownictwie powszechnym

Stanisław Wyspiański komentując reformę w sądownictwie powszechnym mógłby powiedzieć tak: "Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie,ostał ci się ino sznur,ostał ci się ino sznur".

Dobra zmiana zapowiadała wielką reformę sądownictwa powszechnego. Czekali na nią nie tylko obywatele, ale i sędziowie, szczególnie niższych istnacji (ponad 3/4 kadry). Zamiast reformy zaproponowano nam wyniszczającą wojnę o wpływy w sądownictwie. Jej ofiarą padliśmy wszyscy. Nie będzie sprawnych i rzetelnych sądów przez kolejne najbliższe lata. Samo słowo reforma nabrało pejoratywnego znaczenia. Szkoda zmarnowanej szany. Góra problemów pozostaje ciągle przed nami. Można oczywiście udawać, że ich nie ma, ale po co nam "sznur", kiedy możemy mieć "czapkę z piór"? Poniżej przedstawione są problemy do rozwiązania na najbliższe lata, oby nie przez ekipę "dobrej zmiany".

1.Brak woli politycznej do przeprowadzenia merytorycznej, rzetelnej reformy sądownictwa.
2. Struktura piramidy zakorzeniona w czasach PRL–u i jeszcze dalej.
3. Złamanie fundamentalnej zasady integralności wymiaru sprawiedliwości.
4. Wprost niedorzeczny przerost stanowisk funkcyjnych w sądach.
5. Założenie o niezmienności systemu jako całości, jego uwarunkowań i podstaw.
6. Zmiany przeprowadza się z punktu widzenia dostrzegalnych skutków, a nie przyczyn negatywnych zjawisk.
7. Wiara w idee fixe, że jak się wprowadzi jakąś instytucję, to będzie lepiej, sprawniej i sprawiedliwiej.
8. Dostrzeganie problemu nierównomiernego obciążenia pracą sędziów wyłącznie w horyzontalnym ujęciu (na tym samym szczeblu organizacyjnym).
9. Przerzucanie odpowiedzialności za zaległości w sądzie na szeregowego sędziego, a nie na osoby odpowiedzialne za zapewnienie jurysdykcyjnym sądom warunków do sprawowania wymiaru sprawiedliwości.
10. Mitologizowanie roli wzmożonego nadzoru administracyjnego w przeciwdziałaniu patologiom.
11. Ujmowanie problemu sądownictwa jedynie z formalnego, statystycznego punktu widzenia.
12. Deprecjonowanie roli i znaczenia etyki sędziego na rzecz tzw. „wzmożonego nadzoru administracyjnego”.
13. Przekształcenie sądów w urzędy sądowe, a sędziów w urzędników sądowych.
14. Ignorancja historycznych uwarunkowań.
15. „Bezkrólewia jurysdykcyjne” i brak instrumentów im przeciwdziałania, które generują zaległości strukturalne w sądzie.
16. Nabór sędziów ze szkoły krakowskiej z wiedzą (być może), ale na pewno bez dorobku i doświadczenia życiowego, które jest niezbędne do wymierzania sprawiedliwości,
17. Brak systemowej nagrody „za rzetelność i przyzwoitość” w postaci korony zawodów prawniczych dostępnej dla innych profesji prawniczych.
18. Monolityczność i związana z tym ubogość środowiska sędziowskiego.
19. Zaległości sądowe i brak wizji i strategii (odwagi) ich przezwyciężenia.
20. Dualizm: niezawisły sędzia i niezależny sąd, który sprawia, że w rozważaniach nad niezawisłością sędziego pomija się jego predyspozycje osobowościowo-charakteriologiczne, wszak sędzia ma wykonywać ustawy i polecenia przełożonych, nie ma tu miejsca na niezależność i charakter. Nie ma niezależnych sądów bez niezależnych sędziów,
21. Wewnątrzsystemowe ubezwłasnowolnienie sędziego i prezesa.
22. Patrzenie na prawo do sądu przez pryzmat niezawisłości sędziego, gdy tymczasem jest ona instrumentalna wobec prawa do sądu.
23. Wyalienowanie władzy sądowniczej (kasta nadzwyczajnych ludzi).
24. brak troski o właściwą legitymizację władzy sądowniczej w świadomości obywateli.
25. Lekceważenie menadżerskiego podejścia do spraw organizacyjnych sądownictwa.
26. Nieefektywny, biurokratyczny i iluzoryczny administracyjny model "zarządzania" sądami i sędziami osadzony w dziedzictwie państw zaborczych, oparty na stabilności i niezmienności organizacyjnej oraz sprawozdawczej dokumentacji post factum.
27. Brak instrumentów (kompetencji) zarządczych.
28. Utożsamianie nadzoru z zarządzaniem.
29. Ukierunkowanie na sprawę i na sędziego, a nie na system; nie można zakładać, że przy źle działającym systemie oraz jednostkach organizacyjnych – w systemowej skali – mogą toczyć się sprawnie postępowania sądowe.
30. Nieprecyzyjne rozdzielenie zadań nadzorczych w stosunku do sędziów i innych pracowników (nadzór jest zbiorczy wobec wszystkich w ramach jednej instytucji).
31. Połączenie nadzoru z kierowaniem sądem przez prezesa (nie można kierować jednostką i jednocześnie sprawować nadzoru; w ten sposób nadzór nie wychwyci nieprawidłowości, co w konsekwencji znacznie obniża jakość kierowania),
32. Nieprecyzyjne oddzielenie sfery orzeczniczej i administracyjnej.
33. Fasadowość kompetencji nadzorczych, które nie mają nic wspólnego ze służebną rolą administracji sądowej względem jurysdykcyjnych sądów.
34. Brak spójnej i logicznej koncepcji (podział na nadzór wewnętrzny i zewnętrzny jest podziałem podmiotowym, a nie merytorycznym),
35. Kontrola toku i sprawności indywidualnych postępowań w ramach nadzoru administracyjnego, co nie daje żadnych wymiernych skutków, uzasadnia zbędne stanowiska pozaorzecznicze sędziów funkcyjnych i jest instrumentem akcentowania w sądzie władzy nad służebną rolą w zakresie zapewnienia jurysdykcyjnym sądom warunków do sprawnego funkcjonowania.
36. Brak instrumentów realnego wpływania na rzetelność i sprawność postępowań sądowych, który mitologizuje się biurokratycznymi, czasochłonnymi i bezproduktywnymi wizytacjami i lustracjami oraz tzw. wzmożonym nadzorem.
37. Administracyjno – urzędnicza mentalność sędziów,
38. Dziesięciotysięczna armia sędziów
39. Zhierarchizowany podział sędziów na lepszych i gorszych,
40. Utożsamianie sprawności postępowania z merytoryczną powierzchownością,
41. Brak obiektywnych kryteriów awansowania sędziów,
42. Depersonifikacja sędziego,
43. Nieoddzielenie kariery sędziowskiej od funkcji sędziowskich,
44. Funkcjonalna słabość samorządu sędziowskiego i jego niereprezentatywność,
45. Permanentne ruchy kadrowe, destabilizujące organizację sądu i obniżające jakość orzeczniczą,
46. Niepowiązanie administracji (organizacji) sądowej z pracą indywidualnego sędziego.
47. Procedury nominacyjne; średnio od obwieszczenia o wolnym stanowisku sędziego do czasu powołania upływa ponad 300 dni, czyli przez rok czasu w sądzie jest nieobsadzony etat, a przecież wpływu w tym czasie nie da się powstrzymać.
48. Wyczerpanie możliwości nowelizacyjnych Prawa o ustroju sądów powszechnych; każda kolejna nowelizacja oddala od elementarnego rozumienia ustawy, jako aktu prawnego skonstruowanego w sposób usystematyzowany i w założeniu racjonalny i logiczny. (Por. TK, sygn. K 37/03, OTK ZU nr 3/A/2004, poz. 21).
49. Deformacja instytucji delegacji sędziego.
50. Przestarzały model pracy szeregowej zamiast pracy równoległej.
51. BMW (bierny, mierny, byleby wierny) w doborze kadry funkcyjnej w sądzie.
52. Niskie notowania sądów w odbiorze społecznym.
53. Dualizm statusu sędziego – niezawisły orzecznik i podległy pracownik.
54. Norma procesowa o właściwości rzeczowej sądu okręgowego różnicuje status sędziego w zależności od sądu, w którym orzeka oraz od kategorii sprawy, w jakiej orzeka.
55. Łączenie przez prezesa funkcji z natury rzeczy rozłącznych: kierownika, nadzorcy, zwierzchnika, przewodniczącego samorządu sędziowskiego.
56. centralizacja wpływu spraw i towarzysząca temu centralizacja etatów.
Jacek Ignaczewski

Data publikacji: 2018-05-30
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x