Kim jest prawnik w oczach klienta? O wyobrażeniach, stereotypach i wchodzeniu w rolę.

Kim jest prawnik w oczach klienta? O wyobrażeniach, stereotypach i wchodzeniu w rolę.

Wyobrażenia i stereotypy będące częścią zbiorowego myślenia są również częścią nas samych, naszych własnych myśli. Możemy być świadomi pewnych konstruktów czy zjawisk, ale i tak mniej lub bardziej świadomie wpływają one na nasze zachowania.

Właściwie to sama jestem prawniczką, a nie prawnikiem. Radczynią prawną, a nie radcą prawnym. W niektórych sytuacjach, głównie w sądzie, przedstawiam się jednak jako radca prawny. Wolę mimo wszystko i na wszelki wypadek konformistycznie wpasować się w normę. Wszystko aby tylko nie narazić się na negatywną ocenę, oczywiście dla dobra klienta. Wcześniej byłam adwokatką, a nie adwokatem. Przez czas przejściowy byłam panią adwokat. Sędziną (nie jako żoną sędziego, ale kobietą wykonującą zawód sędziego*) nie chciałabym być. Prokuratorka czy notariuszka zdaje się, że jeszcze bardziej nie występują w świadomości zbiorowej ani w mowie potocznej.

Choć to kwestia przede wszystkim kulturowa, która może się zmieniać pod wpływem osłuchania się i przyzwyczajenia, to tworzenie i używanie żeńskich końcówek jest nadal dość kontrowersyjnym tematem wśród prawniczek i prawników.

W każdym razie, na pewno każdy z zawodów prawniczych jest nierozłącznie związany z pierwiastkiem męskim. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że taka jest historia zawodów prawniczych. Historia z dzisiejszego punktu widzenia smutna, lecz na miarę swoich czasów prawdziwa. Na początku XX-ego wieku kobiety miały bowiem zakaz wykonywania zawodów prawniczych. Wynikał on z przekonania, że kobiety jako te „naturalnie delikatne, opiekuńcze, niezdecydowane i emocjonalne”, były zbyt wrażliwe na wykonywanie tak ciężkiego zawodu. Tuż przed drugą Wojną Światową w Polsce na stanowisku sędziowskim pracowało siedem kobiet, a tylko jedna kobieta była prokuratorką.

Historia bezsprzecznie ma wpływ na zbiorowe myślenie, na kształtowanie języka, budowanie postaw i uprzedzeń, a także na… tworzenie stereotypów, w szczególności tych związanych z płcią. Przyjrzyjmy się nim bliżej, a zacznijmy od najmłodszych, czyli od tego co myślą o prawnikach dzieci.

Niespełna 6-letni Antek, syn „Pani adwokat”, na moje pytanie kim jest sędzia z głębokim przekonaniem odpowiada mniej więcej tak: sędzia to „taki pan, z którym rozmawia się po to by wydał wyrok”. Rozmawia się z nim „o sprawach różnych”, głównie „o sprawach adwokata”.

Z kolei adwokat, według Antka, to „mężczyzna albo kobieta” (widać intensywne próby nauczania ze strony mamy), „który pracuje i nosi ze sobą togę” (tak! Słownik Antka zawiera ten trudny wyraz!). Jego praca polega na tym, że „rozmawia o różnych sprawach z sędzią”.

Prokurator z kolei to „taki pan, podobny do sędziego, który też chyba pracuje w sądzie”.

Radca prawny i notariusz nie znaleźli się ani w słowniku ani tym bardziej w świadomości Antka, choć jego mama deklarowała, że jakiś czas temu syn został wyposażony w tę wiedzę. O doradcę podatkowego nawet nie spytałam. Za to Antek dobrze wiedział kim jest komornik. Otóż komornik jego zdaniem to „taki Pan, który przychodzi do ludzi i mówi, że jak nie oddasz mu pieniędzy to on zabierze ci Xboxa”. Poza tym „komornik to mężczyzna, chyba kobieta nim być nie może”.

Z kolei wiedza mojego drugiego rozmówcy, niepochodzącej z rodziny prawniczej 10-letniej Kasi, była tylko trochę większa od wiedzy Antka. Niemniej wszyscy - sędzia, adwokat, prokurator, notariusz i komornik w świadomości Kasi byli płci męskiej. Sędzia był „starszym panem w siwych włosach i z brodą”, a prokurator był „złym panem wsadzającym ludzi do więzienia”. Zapytana czy kobiety mogą wykonywać te zawody Kasia odpowiedziała pozytywnie.

Jako radczyni prawna od moich klientów wiem, że jako grupa zawodowa zasadniczo nie funkcjonujemy w zbiorowej świadomości. Nie ma nas w serialach czy programach rozrywkowych. Na pewno, nawet wedle wiedzy niektórych przedsiębiorców, jesteśmy w hierarchii prawniczej gdzieś poniżej adwokatami (bo przecież jeszcze nie zdaliśmy tego trudnego egzaminu, który oni zdali więc mamy mniejszą wiedzę).

Jako adwokaci czy radcowie prawni, a może bardziej „mecenasi”, jesteśmy bogaci (i nie chodzi tu o bogactwo wewnętrzne). Nosimy markowe ubrania, drogie zegarki. Jeździmy drogimi samochodami, mieszkamy na najwyższym piętrze w wieżowcu w centrum (najczęściej Warszawy), z panoramą na całe miasto. Jadamy „lunche” w ekskluzywnych restauracjach. Nigdy nie mamy czasu, jesteśmy zestresowani, a nasze sprawy zawodowe przysłaniają nam życie prywatne. Nasze sprawy sercowe są niezmiernie skomplikowane, ale jednocześnie jako osoby z doświadczeniem i wiedzą jesteśmy pierwszymi powiernikami spraw trudnych w rodzinie. Z drugiej strony, chyba po to by gdzieś wyrównać ten stereotyp, jednocześnie jesteśmy cynicznymi kombinatorami i „cwaniakujemy” jak tylko można. Wszystko oczywiście w granicach prawa.

Sędziowie z kolei to kasta, wiadomo. Są groźni, siedzą wysoko, ponad nami i patrzą na nas wszystkich z góry. Nawet brodę mają wysoko uniesioną. Sędzia to osobnik płci męskiej, oczywiście. Choć ci, którzy mieli już jakąkolwiek styczność z wymiarem sprawiedliwości (bądź z sędzią Anną Marią Wesołowską) wiedzą, że sędziami często są też panie. Jakie? Zimne, nieempatyczne, niedostępne, niesympatyczne, wszechwiedzące, konkretne, tajemnicze, surowe, o sztywnym wyrazie twarzy, bez uśmiechu, a do innych mówiące tonem rozkazującym. Co kryją za tymi cechami, za tą niedostępnością? Czyżby w ten sposób maskowały strach przed zarzutem stronniczości? Czy to raczej próba utrzymywania autorytetu lub pozycji w hierarchii sądowniczej? W miejscach publicznych, na wycieczkach turystycznych, raczej nie przyznają się do swojego zawodu. O sprawowanej przez nich funkcji zwykle wiedzą jedynie osoby im najbliższe, czyli te bezpieczne, które ich nie ocenią.

Podobnie jest z prokuratorami. Prokurator to już na pewno mężczyzna, zimny, ze srogim spojrzeniem, chcący za wszelką cenę ukarać przestępców. W czynach i słowach bezwzględny. Tak mężczyzna, jak i kobieta. Pani prokurator (bądź prokuratorka, jak to woli) wchodzi w tę samą rolę. Jest szczupła, wymagająca, bezlitosna wobec przestępców. Pali papierosy, a często sięga po alkohol by zapomnieć zło, z jakim ma na co dzień do czynienia. Wykonywany zawód wpływa na jego (jej) życie prywatne więc i tu nie spełnia się w roli męża (czy żony) bo brak mu (jej) uczuć. Bezkompromisowy, zdystansowany, w ludziach widzący raczej zło tyran (tyranka?).

Kobiety stanowią większość w zawodzie sędziego i prokuratora. Według analiz zleconych przez Krajową Radę Sądownictwa w sądach rejonowych kobiety stanowią 65% sędziów, w okręgowych 61%, a w apelacyjnych 58% sędziów. Wśród ubiegających się o nominacje sędziowskie w 2013 r. kobiety stanowiły 68%. Według danych Prokuratury Generalnej z 2014 r. na ogólną liczbę prokuratorów kobiety stanowiły 53,4%, przy czym największa liczba kobiet zatrudniona jest w prokuraturach rejonowych (58%), w prokuraturach okręgowych stanowią już mniejszość (46,4%), zaś w prokuraturach apelacyjnych prokuratorów kobiet jest jeszcze mniej (36,4%).**

Nie znalazłam aktualnych danych jaki procent kobiet wykonuje zawód adwokata, radcy prawnego, notariusza czy komornika. Wśród radców i adwokatów, na pewno kobiet jest coraz więcej.

Wyobrażenia i stereotypy będące częścią zbiorowego myślenia są również częścią nas samych, naszych własnych myśli. Możemy być świadomi pewnych konstruktów czy zjawisk, ale i tak mniej lub bardziej świadomie wpływają one na nasze zachowania. Stereotypy płciowe z kolei odwołują się do cech lub właściwości przeciętnych przedstawicieli obu płci, a także ogólnie przyjętych społecznych i kulturowych wzorców zachowań. Stereotypy te nie powinny być jednak podstawą oceny jednostki, ponieważ posiadanie określonej cechy przez część kobiet lub mężczyzn, a nawet większość, nie oznacza, że wszyscy muszą ją mieć. Cechy typowo przypisywane określonej płci (np. delikatność, wrażliwość, opiekuńczość i emocjonalność u kobiet, a np. zdecydowanie, niezależność i brak emocjonalności u mężczyzn), mogą oczywiście wystąpić również u osób płci przeciwnej**. Stereotypy i role społeczne mogą być groźne i w braku innych dowodów doprowadzić, zgodnie z zasadami „logiki i doświadczenia życiowego”, do skazania osoby niewinnej („bo przecież to w końcu recydywista, na pewno popełnił ten czyn”), oddalenia powództwa („skoro powódka była osobą zaradną, pewną siebie, o wysokim poczuciu własnej wartości to na pewno nie mogła być mobbingowana”) lub przegrania procesu o rozwód („bo przecież żony nie stosują przemocy wobec mężów”).

Ambitna adwokatka czy pani adwokat prawdopodobnie, w szczególności na początku swojej kariery zawodowej, będzie wchodziła w swoją rolę i tym samym będzie konkretna, zasadnicza, mało emocjonalna i walcząca za wszelką cenę w imię niekoniecznie właściwie pojętego „dobra klienta”. Początkujący sędzia tez nie za bardzo będzie wiedział jak zachowywać się na sali sądowej, co najwyżej będzie modelował zachowania swoich starszych kolegów, a całkiem prawdopodobne, że zachłyśnie się władzą, którą dostał i skończy jako sędzia z nieuświadomionym „syndromem łańcuchowym”. Z kolei całkiem prawdopodobne, że sędzia z dużym stażem zawodowym, skupiający się całe życie tylko i wyłącznie na prawie i swojej prawniczej karierze, nie zrozumie młodych małżonków z tak szybko i łatwo rozwodzącego się pokolenia, które z kolei kompletnie nie rozumie tego co on do nich mówi.

Wchodzimy w swoje role zawodowe i społeczne znacznie łatwiej i bardziej nieświadomie niż intuicyjnie mogłoby się nam wydawać. Nauczono nas, że prokurator ma być surowy i w razie wątpliwości musi zakładać złe intencje, że sędzia nie może rozmawiać z pełnomocnikiem bo zostanie posądzona o stronniczość, że adwokat ma za wszelką cenę walczyć w imię dobra klienta, które zresztą samodzielnie, bez konsultacji z klientem, określa. A może nie warto? Może warto wszelkie stereotypy podważać i zachowywać się wbrew nim by kreować nową jakość? Może znacznie sensowniej jest sędziom rozmawiać na sali sądowej z uczestnikami procesu? Może warto przeprosić za spóźnienie na rozprawę? Może mecenas zyska więcej w oczach klienta jeśli będzie dążył do ugody? Może komornik więcej zyska jeśli doprowadzi do porozumienia w sprawie spłat między dłużnikiem a wierzycielem? Może warto wychodzić poza literalną wykładnie prawa i patrzeć szerzej, przez pryzmat wartości? Może warto pełnomocnikowi zaufać gdy wnosi o odroczenie rozprawy z powodu swojej choroby, a nie zdążył zdobyć zaświadczenia od lekarza sądowego? Może w ogóle warto tworzyć nowy, bardziej pozytywny wizerunek prawników w oczach opinii publicznej i bardziej ufać sobie nawzajem? Może lepiej jest mówić językiem korzyści, przedstawiać co dobrego mogą nam dać sądy zamiast wciąż mówić o problemach wymiaru sprawiedliwości? Może warto w serialach czy programach rozrywkowych przedstawiać prawników bardziej w zgodzie z rzeczywistością, a nie w zgodzie ze stereotypami? Może warto opowiadać o tym jak wygląda praca sędziego, prokuratora, notariuszki, komornika, adwokatki czy radcy prawnego? Może warto jest pokazywać, że prawnik to też człowiek i ma, a przynajmniej może mieć tysiące innych zainteresowań niż tylko prawo? Może w końcu warto mówić do ludzi ich językiem zamiast językiem kodeksów?

Każda prawniczka i każdy prawnik sam sobie odpowie na te pytania, zgodnie ze swoim własnym sumieniem. Warto pamiętać jednak kto jest odbiorcą tej całej naszej pracy prawniczej i do kogo mówimy. A mówimy na pewno do tych, którzy później nas będą jako środowisko oceniać. Do ludzi, nie-prawników.

Małgorzata Ciuksza

* Rada Języka Polskiego uznaje, że współcześnie na określenie kobiety wykonującej zawód sędziego używa się dwóch nazw − sędzia i sędzina, przy czym ta druga ma charakter potoczny. Nie jest błędem również używanie słowa sędzina w tradycyjnym znaczeniu − jako żony sędziego.

** Dane z publikacji dostępnej na stronie internetowej Rzecznika Praw Obywatelskich „Równe traktowanie uczestników postępowań. Przewodnik dla sędziów i prokuratorów”, Warszawa 2016, Redakcja naukowa: dr Dorota Pudzianowska, Jarosław Jagura, str. 108 – 112.

 

Data publikacji: 2018-03-08
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x