Koniec początku

Koniec początku

Wśród 21 postulatów sierpniowych znalazło się wezwanie do wprowadzenia wolności słowa i kartek na mięso, ale o sądach nie wspomniano ani słowem.

„władzy raz zdobytej, nie oddamy nigdy”

W. Gomułka

Polska ludowa była państwem bezpiecznym, a przynajmniej tak została zapamiętana. Inaczej zapisała się ona jednak w pamięci osób nieco bardziej wrażliwych na kwestie praw człowieka. Może dlatego reforma wymiaru sprawiedliwości znalazła się dość wysoko na liście priorytetów opozycji demokratycznej (a przynajmniej gromadzących się wokół niej intelektualistów – wśród 21 postulatów sierpniowych znalazło się wezwanie do wprowadzenia wolności słowa i kartek na mięso, ale ani słowa o sądach). Jak wspomina prof. A. Strzembosz, „częściowo dyspozycyjne, pod naciskiem prezesów sposobu nominacji, awansowania i nagradzania stało się odrębną, niezależną władzą sądowniczą, którą dopiero teraz, po 28 latach pragnie się z powrotem zamienić na taką, którą będzie można się posłużyć, gdy zajdzie taka potrzeba, w celach politycznych”.

Centralistyczny aparat biurokratyczny oplatający sądy (dla zapewnienia zgodności wymierzanej sprawiedliwości z jedynie słuszną linią wytyczaną przez przewodnią siłę narodu) miała zastąpić idea samorządu sędziowskiego. Jej bodaj najważniejszym wyrazem, miała być nowa procedura obsadzania stanowisk prezesów sądów, dotychczas powoływanych i odwoływanych przez Ministra Sprawiedliwości. Prezes decydował wówczas o przydziale spraw sędziom – wystarczył zatem właściwy prezes i jeden zawisły sędzia, aby „właściwie” osądzić wpływające sprawy polityczne.

Początkiem zmian był Okrągły Stół. Wkrótce po nim zmieniono usp z 85 r. Powstała KRS (mająca pozbawić egzekutywę wpływu na nominacje i awansowanie sędziów). Wyeliminowano uznaniowe składniki wynagrodzeń sędziowskich. Wybór prezesa powierzono organom samorządu sędziowskiego. Zaczynała się epoka samorządnego sądownictwa.

Na koniec początku nie trzeba było jednak długo czekać. Cztery lata później, (jeszcze w pierwszej kadencji Sejmu) rozpoczęto odwrót od zbyt dosłownie pojmowanej samorządności. Na obsadę prezesów znów miał wpływać Minister Sprawiedliwości – zdanie organów samorządowych nie musiało być wiążące. W końcu nie był już „onych”. Na straży nowej wizji sądownictwa stanął jednak Trybunał Konstytucyjny. Uznał on, że ingerencja egzekutywy w obsadę stanowisk prezesów narusza zasadę podziału władzy, wprowadzoną w „Małej Konstytucji” (wyrok K 11/93).

Nowa usp – mająca w założeniu doprowadzić polskie sądownictwo do stanu zgodnego z Konstytucją z 1997 r. (a więc władzy odrębnej i niezależnej) - opracowana pod kierunkiem polityków Unii Wolności nie wyrażała już woli odseparowania sądownictwa od wszelkich ingerencji „onych”. W końcu nie rządzili już „oni”. Rządziła koalicja AWS UW. Teraz k… My.

Wersja projektu ze stycznia 2000 zakładała, że Minister będzie mógł odwołać prezesa „gdy nie wypełnia on należycie powierzonej mu funkcji pomimo trzykrotnego zwrócenia mu uwagi" (po zasięgnięciu opinii kolegium i prezesa sądu przełożonego). Zbliżał się początek końca idei zdecentralizowanego, samorządnego sądownictwa w demokratycznym państwie prawa. Początek końca nastąpił w Przemyślu.

16 grudnia 99 w tekście „Spod dużego palca?” Gazeta Wyborcza doniosła, że „Ministerstwo kontroluje, jak przemyski sąd wydaje wyroki”. Poczucie sprawiedliwości zostało zmieszane z błotem. „W zeszłym roku sąd uznał, że przejechanie po pijanemu kobiety i spowodowanie jej trwałego kalectwa, to czyn o nieznacznej szkodliwości społecznej i umorzył sprawę. W tym roku ten sam sąd skazał sprawcę tego samego czynu na więzienie. Jak możliwe są dwa krańcowo różne wyroki w tej samej sprawie?” .Dokładnie dwa miesiące później, na pierwszej stronie Wyborczej ukazał się tekst „Pochopni sędziowie”, opisujący wyniki kontroli.

Niestety, usamodzielniony dekadę wcześniej samorząd sędziowski nie stanął na wysokości zadania. Kolegium sądu okręgowego w Przemyślu nie zgodziło się na odwołanie prezesa i wiceprezesa sądu rejonowego w Przemyślu.

Minister H. Suchocka i jej zastępca J. Niemcewicz (Unia Wolności) nie chcieli patrzeć bezczynnie. Jednak po wyroku K 11/93 nie mogli samodzielnie zmieniać władz sądów. Z minionej epoki wynieśli jednak kilka innych uprawnień natury organizacyjnej. Nie ma sądu - nie ma Kolegium. 1 czerwca 2000 sąd okręgowy w Przemyślu przestał istnieć. Zastąpił go ośrodek zamiejscowy sądu okręgowego w Rzeszowie.

Sprawiedliwość triumfowała. Tyle, że nie ta wymierzana przez sąd, a ta przywieziona w teczce przez ministra. Samorządność się nie udała – sędziowie nie dorośli...

Przyjęta rok później usp z 2001 wprowadzała już dwie merytoryczne przesłanki odwołania prezesa przez Ministra Sprawiedliwości: rażące niewywiązywanie się z obowiązków służbowych oraz zaistnienie stanu, gdy dalsze pełnienie przez niego funkcji nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości.

Przemyśl nie był już sytuacją awaryjną. Był normą. Minister musiał czuwać, aby na stanowiskach prezesów znaleźli się ludzie godni. W uzasadnieniu projektu usp z 2000 r. czytamy: „na pytanie, czy pod rządem Konstytucji z 1997 r. może zostać zachowana zbliżona do dotychczasowej rola Ministra Sprawiedliwości w sprawowaniu funkcji nadzoru nad administracją sądownictwa powszechnego, można przyjąć odpowiedź twierdzącą popartą ważnymi argumentami”.

Tym razem Trybunał Konstytucyjny nie był już tak zasadniczy jak dekadę wcześniej. Uprawnienie Ministra „pomimo negatywnej opinii Krajowej Rady Sądownictwa, do odwołania prezesa sądu w toku kadencji, gdy dalsze pełnienie jego funkcji z innych powodów, niż niewywiązywanie się z obowiązków służbowych, nie da się pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości” zostało uznane za niezgodne z art. 10 i 173 Konstytucji. Jednak możliwość odwołania prezesa i wiceprezesa sądu w toku kadencji w przypadku „rażącego niewywiązywania się z obowiązków służbowych” została uznana za mechanizm racjonalny, który „nie nasuwa zastrzeżeń z punktu widzenia wskazanych wzorców konstytucyjnych” (wyrok K 12/03).

Resort sprawiedliwości zaczynał odzyskiwać możliwości, które świadomie odebrano mu w okresie transformacji. Drzwi zostały uchylone. W kolejnej dekadzie, zostaną otwarte na oścież.

Kategoria: Mamut
Data publikacji: 2017-09-19
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x