Misja Sąd- Mission Possible

Misja Sąd- Mission Possible

Symulacja procesu sądowego to niesamowita przygoda zarówno dla uczniów jak i dla sędziego, szansa na chwilową zmianę roli oraz naładowanie baterii optymizmem. Można odetchnąć, w nowym pokoleniu sprawiedliwość ludowa nie ma przyszłości.

Praca sędziego nie jest spektakularna, nie rzuca na kolana dramatyzmem, nagłymi zwrotami akcji, jest pracą statyczną, niewidoczną, abstrakcyjną. Nawet po anonimowym telefonie o bombie w sądzie nic się nie dzieje, zero heroizmu, trykotowych kostiumów i elektronicznych gadżetów.

Dzieło tworzy się w naszych głowach, a dłonie potrafią jedynie przelać słowa na klawiaturę, rzeźbimy na papierze. Nie pozostaje materialny ślad po skomplikowanych procesach myślowych i wysiłku, poza aktami w archiwum. Zawodowy popis sprawności fizycznej jesteśmy w stanie dać przy przerzuceniu akt z wózka na biurko.

Jak to wszystko opisać i odpowiedzieć na pytanie laika: “ale skąd wiesz, jaki wydać wyrok?”

Misję edukacyjną mają zawody “mundurowe”, do szkół i przedszkoli chodzą z pogadankami policjanci, strażacy, ale też prawnicy- radcy prawni, adwokaci i sędziowie. W naszym przypadku nie jest to żadna skoordynowana, wpisana w ramy obowiązków zawodowych i czasu pracy akcja, to działalność społeczna, nie wszędzie działa, nie każdy ma na to ochotę, czas i umiejętności. Takich przedsięwzięć jest jednak coraz więcej i ujawniają się prawdziwe talenty dydaktyczne.

W Dniu Edukacji Prawnej odrywamy się od biurek, idziemy w teren, przyjmujemy szkolne klasy na symulacjach rozpraw, pokazujemy sale sądowe, pokoje, korytarze, “dołek”. Natomiast bez abstrakcyjnego procesu myślowego te miejsca są puste, nie mają żadnego sensu i nie stanowią dla widza atrakcji. Zabawa zaczyna się w czasie symulacji rozprawy, gdy uczniowie ubierają togi, wchodzą w swoje role, angażują się. Dopiero wtedy widać, jak trudną rzeczą jest zebranie i rozważenie dowodów, argumentów, podjęcie decyzji, uzasadnienie jej. U dzieci i nastolatków przeważają ogromne emocje, nie mają dystansu do swojego zadania. Gdy widownia głosuje nad rozstrzygnięciem: winny- niewinny, nigdy nie ma jednogłośnego werdyktu. Ciekawe, że “oskarżony” wolał otrzymać wyrok jednoosobowego sądu, niż być skazanym przez publiczność. Można odetchnąć, w nowym pokoleniu sprawiedliwość ludowa nie ma przyszłości.

Symulacja procesu sądowego to niesamowita przygoda zarówno dla uczniów jak i dla sędziego, szansa na chwilową zmianę roli oraz naładowanie baterii optymizmem.

Już po zajęciach jeden chłopiec z piątej klasy podsumował: “Wie pani co? Ale te sądy… to są zupełnie inne niż pokazują w telewizji.”

sędzia Olimpa Małuszek

 

Data publikacji: 2018-03-14
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x