Nibylandii sędzia „na telefon”

 

 

Nibylandii "sędzia na telefon"

W Nibylandii kraju zdarzyło się niestety,

gdy pewien prezes sądu pod wpływem podniety

od dziennikarza, co władzę udawał, telefon odebrał,

wpuszczony tak w maliny krytykę ciężką zebrał.

 

Sędzia „na telefon” stał się wówczas wrogiem,

a walczący z nim politycy poczuli się Bogiem,

pretekst to też dało do sędziów „reformy”,

by ta patologia w sądach nie miała cech normy.

 

Że pretekst to był tylko, widzieć każdy zdołał,

nie o takie „reformy” Naród bowiem wołał.

Gdyby o to chodziło w całej tej naprawie,

sędziów by z polityką nie łączyło nic prawie.

 

Dla polityków ten model był jednak przekrętem:

jak sędzia sobie „sternikiem, żeglarzem, okrętem”

to obawa wszak pozostaje co do wyroku treści,

że ten w planach polityków nijak się nie zmieści.

 

Lepiej więc sędziowską losowość wyłączyć,

to się zaś uda najlepiej gdy los sędziego złączyć

z polityków humorem i władz zwierzchnich wolą,

tak by sędzia dobrze wiedział co jest jego rolą.

 

Jak ma orzec aby werdykt aprobatę polityka zyskał,

by przez treść wyroku humorem ten tryskał,

co przełoży się wszak później na awans sędziego,

grad stanowisk oraz funkcji korzystnych dla niego.

 

Aby to wcielić trzeba było mieć marchewki pęczek

by Minister mógł plan powyższy wnet wykonać zręcznie.

Wprowadzono więc możliwość prezesów wymiany,

by zrobić szybko miejsce dla tych z „lepszej zmiany”.

 

Wymiana była dość szybka, faksem szły decyzje,

aby czasu nie zostawić na głośne rewizje.

Działał przy odwołaniach faksem tryb zaoczny,

unikany zaś był skrzętnie wszelki kontakt oczny.

 

Nowych nominatów grono, niczym z kapelusza,

z góry na upatrzone stołki zaczęło wnet ruszać.

Nikt o nich nie wiedział aż tu faks przychodził,

wszytko było po to by nikt nie zaszkodził,

 

Rozmowę z nabytkiem chyłkiem prowadzono.

O przyszłym prezesie nie wiedziało grono

sędziów z sądu tego, chociaż przecież wkrótce

miał być całkiem nowym sternikiem w ich łódce.

 

W ten niejawny sposób sprawę załatwiano,

z sędzią nominację przyszłą uzgadniano,

wszystko to się działo bez wiedzy ogólnej,

jak gdyby nie chodziło o sąd rzeczy wspólnej.

 

Paradoks dosyć znaczny widać tu niestety:

dla awansu szybkiej jak widać podniety,

nowi to prezesi już na starcie swoim,

działają w tenże sposób, co im nie dostoi.

 

W zaciszu gabinetów polityków pewnych,

dla wizji awansu realnych, nie zwiewnych,

niczym ów były prezes „na telefon” znany,

robią teraz to samo dla tej „lepszej zmiany”.

 

Skoro zaś po cichu, niejawnie są w stanie,

postępować w taki sposób przy funkcji wymianie,

oczywistym jest chyba dla każdego oto,

że tak samo będą działać gdzie sprawa istotą ...

 

Myśli ulotne paragrafem zdobne

 

 

Data publikacji: 2018-01-22