O „Nibylandzkich obozach” słów kilka ...

O „Nibylandzkich obozach” słów kilka ...

O „Nibylandzkich obozach” słów kilka ...

W Nibylandii kraju uchwalono prawo.

Miało być ono znaczącą naprawą

tego, że z powodu historii burzliwej

win też Nibylandii szukano drażliwie.

 

Chodziło o pewne straszliwe obozy,

wzbudzające aż dotąd lęki wielkiej grozy,

które ktoś inny założył bezspornie,

ale w Nibylandii działały dość zbornie.

 

Z powodu nielicznych głupich publikacji.

dla jednych o cechach zorganizowanej akcji,

dla drugich były to ignorantów wybryki,

zdarzało się, że Nibylandia doznała krytyki.

 

Niekiedy mówiono, że obiekty owe

to były „nibylandii obozy gazowe”,

choć niby świat cały wiedzą dysponował,

że nieprzyjaciel je kiedyś tu tylko pochował.

 

Powołano zatem fundację stosowną,

miała walczyć z tą „gębą”: polityką słowną,

teatrem, filmami i wyższą kulturą,

lecz Fundacja zajęła się sądów złą naturą.

 

Zamiast tworzyć stosowne akcje kulturalne,

szybko jej poświęcono działania medialne,

gdy bilboardów kłamliwych namnożyła dużo

jak to źli sędziowie społeczeństwu służą.

 

Niezależnie od  tychże „działań” powyższej fundacji,

uznano, że również prawem trzeba bronić racji.

Czym najlepiej walczyć? Karą kryminalną.

Wnet wypowiedziano prawną wojnę walną.

 

Wprowadzono przepis, co karać pozwalał

każdego praktycznie co się historią parał,

jeśli nie w celach nauki lub choć satyrycznie,

a napisał o „Nibylandii” nadmiernie krytycznie.

 

Zamknęłoby to usta także dziennikarzom,

przepisy wyraźnie za to ich też karzą,

Piętnując„Nibylandczyków” różne zachowania,

obawiać by tak się musieli zaraz ukarania.

 

A przynajmniej śledztwa dosyć medialnego,

co samo jest w stanie zranić niejednego.

Czy to los publicysty czy też dydaktyka,

poddać się tu musiał ocenie prawnika.

 

Nie ograniczono się przy tym do karania własnych,

każdy odpowiadał bez państw granic ciasnych.

Prokurator mógł więc ścignąć cudzą głowę państwa,

jak głupio gdzieś „chlapnęła” nieprawdę o draństwach.

 

Nie tylko za umyślne kłamstwa chciano karać,

bo tu sprawca dla wyroku musi sie postarać.

Także nieumyślne występki sankcją opatrzono,

nazbyt szerokim prawem się tu posłużono.

 

Że taka norma odzew gdzieś musi wywołać,

wydawać by się mogło, że każdy podoła

przewidzeniu reakcji wybitnie krytycznej

i stworzenia problemów rangi politycznej.

 

Ustawa tak niezmiernie chybiła zaś celu,

że nawet mieszkający w pewnym Rafaelu.

zgodnie wyrazili głos sprzeciwu duży,

że Nibylandii prawo historii nie służy.

 

Że oto Nibylandia prawo nowe tworzy,

aby nieprawdy rozdział w historii otworzyć

i widać cel planowy taki się tu ziścił,

by grzechy Nibylandi zupełnie wyczyścić.

 

Efektem: gdy prawo to się kreować skończy,

Nibylandię już na wieki z obozami złączysz.

Przekora wszak cechą ludzi różnych nacji,

kara ich nigdy nie skłoni do racji.

 

Morał z tej historii taki się wnet jawi:

Nibylandię to prawo na wieki rozsławi.

Jak z ofiary w kata łatwo zmienić siebie,

gdy normą dekretujesz, żeś winien być w niebie.

 

Polityka historyczna cechę ma takową,

że ekekt przynosi, gdy wiedziona z głową,

miast tego, kreuje się buble prawne,

wychodzi z tego dzieło mało wszak zabawne...

Myśli ulotne paragrafem zdobne

Data publikacji: 2018-02-10
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x