Obrona niekonieczna

Obrona niekonieczna

Minister Sprawiedliwości, gdy zapowiadał nowelizację przepisów o obronie koniecznej, odwołał się do stwierdzenia: „mój dom moją twierdzą”. Nie wspomniał, że przekroczenie granic obrony koniecznej nie wyłącza bezprawności działań broniącego.

Weszła w życie nowelizacja art. 25 kk traktującego o kontratypie obrony koniecznej. Instytucji prawa karnego materialnego, która, jak chyba żadna inna, zawsze wzbudzała spore emocje. Jeśli którąś z figur karnoprawnych uznamy za swoisty barometr odzwierciedlający implementacje do porządku prawnego określonego systemu aksjologicznego, bliskiego w danym momencie ustawodawcy, to będzie to właśnie obrona konieczna. W zakreśleniu granic przedmiotowych tego niewątpliwie naturalnego, bo opartego na instynkcie prawa, zawsze uwidaczniał się światopogląd społeczeństwa, którego definiowanie uzurpowali sobie, a jakże, politycy.

19 stycznia 2018 r. porządek prawny na obszarze prawa karnego został wzbogacony o § 2a art. 25 kk w brzmieniu: „nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do lokalu, domu albo przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące”.

Minister Sprawiedliwości, gdy wiele miesięcy temu zapowiadał rzeczoną nowelizację, użył jakże znanego powiedzenia: „mój dom moją twierdzą”. Należy zauważyć, że nie tylko o dom tu chodzi. Zakresem przedmiotowym § 2a objęty jest również lokal albo przylegający do niego ogrodzony teren. Wydaje się więc, że bezkarnie przekroczyć granice obrony koniecznej może również właściciel firmy, której siedziba znajduje się w lokalu na ogrodzonej posesji choćby miała ona 100 ha. Od 19 stycznia 2018 r. każdy pracownik firmy zlokalizowanej na nieograniczonej powierzchni, jeśli tylko jest ogrodzona, może powoływać się na wyłączenie swej karalności. Skoro o zakresie przedmiotowym mowa, warto zasygnalizować problem związany z definicją „przylegającego ogrodzonego terenu”.

Definicji „ogrodzenia” próżno szukać w prawie budowlanym. W aktualnie obowiązującym stanie prawnym w ustawie z dnia 7 lipca 1994 Prawo budowlane  (Dz. U. Nr 94 poz. 414 ze zm.) wielokrotnie dotychczas nowelizowanej, termin „ogrodzenie” został ostatecznie implementowany przez szersze pojęcie urządzeń budowlanych, na równi np. z zatoką śmietnikową (art 3 pkt. 9 ustawy). Urządzenia budowlane to urządzenie techniczne związane z obiektem budowlanym, zapewniające możliwość korzystania z obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem. Jak więc widać karnista szukający odpowiedzi na pytanie, czym jest ogrodzony teren, zadowalającej odpowiedzi w prawie budowlanym nie znajdzie. Nawet jeśli sięgnie po bardziej szczegółowe przepisy branżowe, które zawarte są w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2012 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz. U. z 2013 r., poz. 1409 ze zm.). W dziale II rozporządzenia znajduje się rozdział 9 zatytułowany „Ogrodzenia”. Składa się z trzech paragrafów od 41-43. Wszystkie zawierają jedynie normy i wskazówki z zakresu bezpieczeństwa jakim winno odpowiadać ogrodzenie bez jego zdefiniowania.

W art 115 kk, w którym zawarty jest słownik wyrażeń ustawowych, ustawodawca przy okazji nowelizacji art. 25 kk, nie zadbał o dookreślenie zwrotów zastosowanych w nowym § 2a.

Czy definicję ogrodzenia spełnia np. rząd gęstych krzewów przez wielu właścicieli domów jednorodzinnych sadzonych w charakterze płotu? Szeroka taśma, jakże często stosowana przez budowlańców jest ogrodzeniem? Czy dom w budowie, kiedy już postawiono wszystkie ściany nośne i działowe, ale brakuje więźby dachowej, zaś teren ogrodzono właśnie taśmą budowlaną, spełnia warunki definicji z § 2a art 25 kk? Czy ogrodzenie musi być trwale związane  z gruntem, czy nie? To są przykłady pytań, na które ustawodawca nie udziela opdowedzi. Gdy ustawodawca stara się ograniczyć uznanie sędziowskie i wyeliminować elastyczność stosowania normy prawnej sięga po rozbudowaną kazuistykę. Zawsze wpada przy tym w pułapkę braku definicji stosowanych zwrotów, co ma swoją konsekwencję zwykle na sali rozpraw.

Powołanie do życia § 2a omawianego przepisu jest całkowicie zbędne wobec treści art 25 § 3 kk. Ile kontrowersji wzbudzał ten ostatni przepis gdy wchodził w życie? Praktyka wielu lat jego stosowania pokazała, że ogólny sposób jego sformułowania stanowił znaczną siłę. Sytuacje polegające na przekroczeniu granic obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu, zawierało w sobie nieograniczony zestaw różnych konfiguracji faktycznych. Nikt nie musiał się zastanawiać, co to znaczy ogrodzony teren. Przy pomocy biegłych z zakresu psychiatrii i psychologii  sąd orzekający mógł ustalić stan emocjonalny w jakim znajdowała się osoba podejmująca obronę i zastosować wobec niej § 3 art. 25 kk.

Zupełnie niezrozumiałe jest również, dlaczego w przypadku napaści za progiem furtki domostwa pokrzywdzony może pozwolić sobie na więcej, a gdy atak nastąpi przed furtką, nie będzie mógł skorzystać z dobrodziejstwa art. 25 § 2a kk. Dlaczego wszyscy inni pokrzywdzeni, którzy doznali napaści np. na ulicy, w parku, w tramwaju, mają być w gorszej sytuacji prawnej?

Jest jeszcze jedna istotna kwestia, która na fali entuzjazmu spowodowanego przyznaniem każdemu obywatelowi niemal nieograniczonej władzy na terenie swojej posesji, mogłaby umknąć. Z redakcji omawianego przepisu wynika w sposób nie budzący żadnych wątpliwości, że zastosowanie § 2a powoduje wyłączenie jedynie karalności, nie zaś bezprawności czynu osoby przekraczającej granice obrony koniecznej.  Jest to istotna różnica. Na sali sądowej w procesie odszkodowawczym heros broniący się z przesadą, może doznać niemiłego rozczarowania, gdy sąd uwzględni pozew o odszkodowanie, który wytoczył mu napastnik za szkodę spowodowaną nadmiernie intensywną obroną. Przekroczenie granic obrony koniecznej w warunkach art. 25 § 2a kk nie wyłącza bezprawności działań broniącego się, zatem jego czyn jako taki narusza porządek prawny. O tym już Minister Sprawiedliwości na konferencji prasowej nie powiedział.

sędzia Piotr Mgłosiek       

 

 

Data publikacji: 2018-01-31