Polska katastrofa wizerunkowa z obozami koncentracyjnymi w tle

Polska katastrofa wizerunkowa z obozami koncentracyjnymi w tle

Definicja „minimum patriotycznego” po pierwsze, wyklucza, po drugie, jest nieostra, uznaniowa, formułowana na gruncie socjologii, a nie prawa, a jej przełożenie na język legislacji może doprowadzić do ustawowego bezprawia.

Prawo i Sprawiedliwość, uchwalając nowelizację ustawy o IPN, otworzyło puszkę Pandory. Wspomniana nowelizacja przewiduje odpowiedzialność karną za przypisywanie współudziału w Holocauście „Narodowi Polskiemu”. Wiele słów krytyki padło ze strony różnych środowisk w kraju i za granicą, w tym z ust przedstawicieli Izraela i USA, wiele jeszcze, zapewne, padnie. Straty wizerunkowe wydają się nie do odrobienia nawet w dłuższym okresie czasu.

W kontekście tego tragicznego w skutkach błędu polskiego rządu chcielibyśmy zwrócić uwagę na jedną z dyskusji, która wywiązała się nie tak dawno pomiędzy prof. Ewą Łętowską a prof. Andrzejem Zybertowiczem w trakcie programu „Arena Idei”.

Pani profesor Łętowska wyraźnie sprzeciwiła się definicji „minimum patriotycznego”, sformułowanej przez profesora Zybertowicza. Owa definicja ma, w zamyśle autora, służyć ustalaniu, kto jest, a kto nie jest patriotą, kto jest Polakiem, a kto nim nie jest. Pani profesor wskazała, że jest to definicja, po pierwsze, wykluczająca, po drugie, nieostra, uznaniowa, formułowana na gruncie socjologii, a nie prawa, a jej przełożenie na język legislacji może doprowadzić do ustawowego bezprawia. Nie trzeba było długo czekać, aby wspomniany problem objawił się w odniesieniu do pojęcia „Narodu Polskiego”, użytego w przywołanej na wstępie nowelizacji ustawy o IPN. Czy „Naród Polski” posiada konkretny desygnat? Czy szmalcownik jest tym desygnatem? Czy jest nim Polak ratujący Żydów? A może ich obu należy zaliczyć do „Narodu Polskiego”? Kto będzie o tym decydował, sąd? A zatem sąd będzie musiał rozstrzygnąć niejeden spór historyczny, co już samo w sobie jest pomysłem absurdalnym. Dodajmy, że komentowana ustawa, jako narzędzie zapobiegające defamacji „Narodu Polskiego”, jest zupełną fikcją. Jej twórcy chyba sobie nie wyobrażają, że jakieś państwo wyda swojego obywatela Polsce, aby mógł on ponieść odpowiedzialność karną przed polskim sądem oskarżony o niewłaściwą interpretację zdarzeń historycznych?!

Tekst pochodzi z www.nieposlusznyobywatel.pl

Data publikacji: 2018-02-04