Przewaga woli nad prawem

Przewaga woli nad prawem

Ujednolicenie wykładni na poziomie algorytmów stosowania przepisów w „podobnych” sprawach to fantazmat. Oficjalne wzorce interpretacyjne wiążące sąd, nie są do pogodzenia z istotą wymierzania sprawiedliwości w demokratycznym państwie prawnym.

 

W wywiadzie udzielonym Dziennikowi Gazecie Prawnej 2 listopada 2017 r. wiceminister Łukasz Piebiak, wdając się w merytoryczny spór z KRS odnośnie kwestii ważności zaświadczeń lekarskich i psychologicznych absolwentów KSSiP, w przypływie szczerości stwierdził: „to my jako Ministerstwo Sprawiedliwości w porozumieniu z KSSiP byliśmy autorami ustawy. Naszym celem było to, by nie wymagać ponownych zaświadczeń skoro nie ma żadnej istotnej potrzeby”.

Problem ustalania jednolitej wykładni przepisów prawa jest tak stary, jak stara jest historia prawa stanowionego. Bywały systemy słusznie minione, w których owa jednolita wykładnia była ustalana mocą decyzji najwyższych organów władzy sądowniczej.  Sądy miały się do niej stosować pod rygorem uznania wyrażonej wyrokiem wolności interpretacyjnej tekstu prawnego za rażące naruszenie prawa z wiadomymi tego skutkami.

Wprowadzenie do systemu prawnego elementów o zabarwieniu despotycznym w procesie stosowania prawa, każdorazowo oznacza eliminację zakresu uznania sędziowskiego, które przecież jest solą sądzenia. Truizmem jest stwierdzenie, że ujednolicenie wykładni na poziomie swoistych algorytmów stosowania przepisów w „podobnych” sprawach to fantazmat. Każdy orzecznik wie, że podobieństwo spraw bywa zwodnicze, a dostosowanie rozumienia przepisów składających się na system prawa do okoliczności konkretnej sprawy to wyzwanie trudne. Sprawa asesorów i decyzji KRS pokazuje to bardzo wyraźnie. Ale, jak rozumiem wypowiedź wiceministra, to Ministerstwo Sprawiedliwości w „porozumieniu” z KSSiP, jako autorzy spornych przepisów, mają monopol na ich interpretację. Dlatego najwyraźniej KRS przed podjęciem decyzji o sprzeciwie wobec wszystkich 265 asesorów, winna była zapytać rzeczone ciała o powszechnie obowiązującą wykładnię w tym zakresie.

Sytuacja, którą opisuję nie była w ostatnim czasie jedyną. Dość przypomnieć  stosunkowo niedawne perturbacje o dość istotnych skutkach, które wywołała majowa nowelizacja art 209 kk. Poprzez nieuważne - nieuwzględniające praktycznych konsekwencji - firmowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany, w zakresie strony przedmiotowej przestępstwa niealimentacji, sprowadzające się do częściowej depenalizacji tego czynu zabronionego, doprowadzono sekcje wykonawcze wydziałów karnych wszystkich sądów rejonowych do stanu przedzawałowego. Okazało się bowiem (nie wchodząc przy tym w szczegóły), że nowe ukształtowanie przesłanek przedmiotowych czynu z art 209 § 1 kk wymaga dokonania przeglądu wszystkich spraw tej kategorii celem podjęcia stosowanych decyzji, włącznie z tymi polegającymi na wydaniu nakazów zwolnienia z zakładów karnych osób wobec, których depenalizacja okazała się skuteczna. Kiedy sprawa wyszła na jaw Ministerstwo Sprawiedliwości starało się narzucić swoją interpretację rzeczonej noweli. Na próżno jednak. Publicyści prawni i komentatorzy byli zgodni, że inne rozumienie dokonanej w treści art 209 § 1 kk zmiany, jak to, którego konsekwencją jest wyłączenie bezprawności niektórych zachowań osób nie płacących alimentów, nie jest możliwe. Nikt jak dotąd nie opracował danych dla ilu sprawców w skali kraju, oznaczało to dobrodziejstwo opuszczenia więziennych cel.

Oczywiście nauce prawa znany jest rodzaj wykładni celowościowej (finalnej), w której właściwe rozumienie przepisu odkodowuje się również z celu jaki przyświecał ustawodawcy w procesie tworzenia prawa. W tym więc zakresie przyjmuje się pewien jego „udział” w późniejszej interpretacji tychże przepisów. Tyle tylko, iż ten rodzaj egzegezy tekstu prawnego znajduje zastosowanie, gdy interpretacja literalna bądź systemowa nie usunie zaistniałych wątpliwości. Co więcej, jak już wspomniałem, każda próba swoistej,  bo jak w obu opisanych przypadkach ministerialnej sugestii rozumienia znaczenia określonych przepisów, istotnie narusza zakres uznania sędziowskiego i godzi w niezawisłość sędziów.

Do czego prowadzi praktyka narzucania jedynie słusznej wykładni tekstu prawnego pokazał w swojej książce pt. „Schmitt” Prof. Jerzego Zajadło (wyd. Arche 2016). Decyzjonizm - jako wyraz przewagi woli nad prawem - doprowadził do wypaczenia wielu systemów prawnych. W demokratycznym państwie prawnym wszelkie mające wiązać sądy oficjalne wzorce interpretacyjne są nie do pogodzenia z jego istotą. Dlatego z dalece większym zainteresowaniem zapoznałem się z kompilacją teksów Gustawa Radbrucha z zakresu pojęcia „ustawowego bezprawia”, opracowaną również przez nieocenionego Prof. Jerzego Zajadło.

sędzia Piotr Mgłosiek

 

Data publikacji: 2017-11-19