Pytania na Nowy Rok

Pytania na Nowy Rok

Nie ma sporu, że sądownictwo funkcjonuje… średnio, ale już ustalenie, co na tę ocenę się składa, nie jest proste. Nie wypracowaliśmy definicji efektywności sądu, mimo, że każdy sąd jest źródłem tysięcy danych statystycznych.

„Pro-life” and „pro-choice”. Wydawać by się mogło, że trudniejszych do pogodzenia swych interesów środowisk można obecnie szukać ze świecą. Choć świeca jak i świeczka mogą się od razu skojarzyć. Nie chodzi jednak o świece. Chodzi o dialog dwóch plemion. O dialog, porozumienie i zasypywanie dzielącego Polskę kanionu, o którym wszyscy wiemy.

Paradoksalnie dla obserwatorów wielkiego sporu, zwolennicy i przeciwnicy aborcji mają ten sam cel. Chodzi przecież o to, aby zmniejszyć liczbę niechcianych ciąż i niechcianych dzieci. Aby edukować. Aby zapewnić szczęśliwe dzieciństwo każdemu człowiekowi. Wychowywać w miłości i wsparciu.

Jest wielką sztuką znalezienie wspólnego mianownika każdego sporu. Sędziowie powinni być w tym bliscy doskonałości. Przecież ich warsztat pracy to poszukiwanie prawdy podczas ustalania stanu faktycznego a potem znalezienie właściwego przepisu prawa i prawidłowe rozstrzygnięcie sporu. W postępowaniu cywilnym okoliczności bezsporne całkowicie się pomija, a praca sędziego koncentruje się na tym, co sporne. Co zatem na gruncie zmian prezesów jest sporne? Niestety bardzo wiele.

Nie ma sporu, że sądownictwo funkcjonuje… średnio, ale już ustalenie, co na tę ocenę się składa, nie jest proste. Nie wypracowaliśmy definicji efektywności sądu, mimo, że każdy sąd jest źródłem tysięcy danych statystycznych, pozwalających nawet na diagnozę społeczną dzielnic czy miast jego obszaru właściwości (przestępczość, alimenty, bezrobocie, zadłużenie w opłatach itp.), ocena efektywności sądu nie była nigdy przedmiotem działań ministerstwa. Nie zadano sobie trudu, aby zdefiniować kim jest „dobry sędzia”. Wciąż funkcjonują fetysze „stabilności orzeczniczej”, „opanowania wpływu”, „terminowości sporządzania uzasadnień”…

Konia z rzędem temu, kto tym fetyszom przyporządkuje właściwe wagi dla całościowej oceny służby sędziego. A kultura urzędowania? Zdolność do poprowadzenia dyskusji zwaśnionych stron? Całościowe spojrzenie na konflikt i jego źródła? Umiejętność zainteresowania stron mediacją, ugodą, uporządkowaniem relacji? Postrzeganie człowieka i jego złożoności jako całości a nie „sprawy do załatwienia”? 

Tradycyjne pytanie, czy lepszy ten, któremu „wyroki utrzymują” czy ten, który kwestionuje dogmat nieomylności drugiej instancji? Nałóżmy na to jeszcze wymóg doświadczenia życiowego. Pojawia się równie kanoniczne pytanie, „czy stomatolog ma mieć zdrowe zęby?”. Czy sędzia rodzinny ma mieć dzieci, czy lepiej, aby posługiwał się ich wyimaginowanym wzorcem… Każdy, kto postrzega wymiar sprawiedliwości z perspektywy szerszej niż konkretna sprawa do rozstrzygnięcia, kto widzi w nim ekosystem z tysiącami powiązań i zależności, może zadać jeszcze dziesiątki podobnych pytań.

Od listopada 2017 zapowiadane przez Ministerstwo Sprawiedliwości „głębokie zmiany” stają się w istocie głębokie. Głębokie personalnie. Ruszyła karuzela zmian, zmian personalnych. Zmieniani są zarówno prezesi piastujący swe stanowiska od lat jak i od miesięcy. Prezesi jednostek, którym statystycznie można zarzucić np. nieopanowanie wpływu w kategorii nakazów zapłaty z weksla i prezesi jednostek najsprawniejszych w Polsce (SR w Żorach). Lakoniczne komunikaty MS związane z wymianą kadr są najlepszym dowodem na stosowanie strategii „nikt nie pyta, my nie odpowiadamy”. Po prostu, motywacja tych decyzji jest wyłącznie uznaniowa i nikt nie chce udawać, że jest inaczej. Nie mam również wątpliwości, że zmiany następują w tych sądach, gdzie pojawiają się chętni do objęcia stanowisk.

Co zatem robić? Jak żyć?

Nie ulega wątpliwości, że każda zmiana wiąże się ze stratą. Tracimy poczucie bezpieczeństwa, nawiązane wcześniej więzi, miejsce w określonej strukturze. Skoro dochodzi do utraty, naturalną reakcją człowieka jest żałoba. Ja sam przeżywałem ją po zmianie mojego następcy. Urzędował przez niewiele ponad pięć miesięcy. Czy to czas, w którym mógł wpłynąć na wyniki sądu? Takie pytanie obraża inteligencję odbiorców.

Przeżyłem swoją żałobę.Kończę z nią rok 2017. A o czym myślę w ramach noworocznych postanowień? O tym, abyśmy mimo wszelkich różnic, nie dali się wpędzić w pozycje walczących plemion. Abyśmy budowali mosty a nie mury. Abyśmy mogli znaleźć takie obszary, w których się nie różnimy i jesteśmy zdolni i chętni do współpracy. Abyśmy działali w interesie obywateli, którzy zasługują na najlepszy wymiar sprawiedliwości. Dla tych obywateli, których dłużnikami bywamy. 

sędzia Jarosław Gwizdak

 

 

Data publikacji: 2018-01-02