Ruletka sądowa.

 

W Nibylandii kraju z hazardem walczono.

W różne dziwne firmy sprawnie uderzono

przez mnogie ograniczenia, zakazy, podatki -

by z większym umiarem korzystać z tej gratki.

 

Dla dobra wszak orzeczników, komputerowy

pojawił się w sądownictwie element losowy.

Niby to jest program, lecz nie daję wiary:

pewnie to jakaś ruletka lub też inne czary.

 

Może nasz Pan Radca z litości nad nami

zabrał z telewizji koło z kuleczkami?

Albo salon bingo narzędzia pozbawił,

w swoim gabinecie je sobie postawił?

 

Czy może za rękę „bandytę” pociąga,

i wynik losowań w ten sposób osiąga?

I któż obsługuje te losów maszyny?

Samemu Pan Radca czy z Vegas dziewczyny?

 

Dzięki tym nowinkom życie dla sędziego

nabrało wymiaru zupełnie nowego.

Każdego to ranka budzim się napięci,

jak też to Minister kołem swym zakręcił?

 

Zależnie od wyniku sądowej Fortuny

nastrój u sędziego ma różne bieguny.

Będzie to sprawa „trudna”, a może „zawiła”

albo nawet aż taka, że się będzie śniła?

 

Może dla odmiany los będzie łaskawy,

da się ją osądzić w czasie picia kawy?

Być może przekaże się ją gdzieś daleko

albo ze skarg wielu spotkamy się rzeką?

 

Czy też się w ogóle dzisiaj nie dostanie

albo wpływ aż cały – jak farta nie stanie?

Nieustanna rozterka dręczy tak sędziego,

hazard w sądach aż kwitnie dzisiaj na całego.

 

Być może napięcie byłoby też mniejsze,

gdyby to losowanie było ciut jawniejsze …

 

Myśli Ulotne Paragrafem Zdobne

 

Data publikacji: 2018-01-17