„Sąd to często błąd” – czyli o tym dlaczego dziękuję losowi, że nie zostałam sędzią

„Sąd to często błąd” – czyli o tym dlaczego dziękuję losowi, że nie zostałam sędzią

Spisałam swoje powody bo dziś bardzo współczuję sędziom. Tego, że są zewsząd krytykowani, że politycy podważają zaufanie do nich, że nie mają autorytetu, że w oczach opinii publicznej coraz częściej są traktowani jako „elita” przeciwko ludziom.

Moja -jak to się górnolotnie mówi- „ścieżka kariery zawodowej” zaczęła się od studiów prawniczych, na które poszłam mniej niż bardziej świadomie. Nie jestem z rodziny prawniczej ani też nie mam -tak zwanych- „układów” w tym świecie. Poszłam na prawo idąc za moim ówczesnym partnerem, który już wówczas to prawo studiował. Na pewno nie był to świadomy wybór. Było bardziej romantycznie niż rozważnie. To samo z aplikacją. Nie mając pojęcia na czym w praktyce polega wykonywanie zawodów prawniczych „wybrałam” aplikację adwokacką. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że na tę sadową lub prokuratorską nie chciałoby mi się dojeżdżać co miesiąc z Gdańska do szkoły dla sędziów i prokuratorów, która znajdowała się w Krakowie. A po drugie dlatego, że na co dzień miałam styczność z aplikantami sądowymi i wiedziałam jak dużo wysiłku trzeba włożyć w to by zostać sędzią. Dziś wykonuję zawód radcy prawnego. Ewentualnie radczyni prawnej (by było „po mojemu” czyli zgodne z gender). Obserwując to co się dzieje ze środowiskiem sędziowskim, to co się dzieje w sądach oraz to co politycy wyczyniają z Trybunałem Konstytucyjnym relatywizując prawo i dyskredytując sędziów i sądy, dziękuję losowi za to, że prawie dekadę temu, najzwyczajniej w świecie, z lenistwa, nie chciało mi się jeździć do tego Krakowa. Dlaczego dziękuję losowi że nie zostałam sędzią?

  1. Bo jako sędzia musiałabym pisać uzasadnienia. Tego chyba najbardziej bym nie lubiła. Wyrokowanie jest procesem myślowym, który wymaga dużo wysiłku, pracy, czasu, poświęcenia, rozsądku, doświadczenia – w tym życiowego, ale też intuicji. Nie wszystko da się skrupulatnie opisać słowami. Nawet jeśli by się chciało to wymaga to czasu. A moja drobiazgowość w tym pisaniu wcale by mi nie pomagała. Wręcz przeciwnie. Sprawiałaby, że w nadmiarze detali mogłabym się pogubić i dojść do zupełnie innych wniosków. Nawet gdybym chciała być doskonała w pisemnym uzasadnianiu swoich orzeczeń po to by strony sporu zrozumiały mój tok myślenia, pewnie nie starczyłoby mi na to wszystko czasu. Pewnie z czasem stałabym się okropna i zaczęła obciążać tym obowiązkiem moich asystentów… W Polsce w sądach powszechnych mamy ok 10 tys sędziów. Następne 700 osób to sędziowie sądów administracyjnych i Sądu Najwyższego. Tych niespełna 11 tysięcy sędziów* rozpoznaje łącznie około 15 milionów spraw rocznie. Jak łatwo obliczyć, to daje średnio 1400 spraw na sędziego w roku. To prawie 4 sprawy dziennie, wliczając weekendy… Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  2. Bo jako sędzia musiałabym osądzać ludzi. Nie mam tendencji, a często w ogóle uważam, że nie mam prawa do oceniania kogokolwiek. Wiem, jak dużo zależy od okoliczności, w jakich akurat ktoś się znajdzie. Gdyby przyszło mi orzekać w wydziale rodzinnym lub karnym, na co zazwyczaj nie ma się większego wpływu, pewnie co najmniej raz w miesiącu lądowałabym w szpitalu z jakąś chorobą… Nadmiar złych emocji, które towarzyszą tym sprawom, potrafią znieść tylko nieliczni… Zresztą jako sędzia wysyłałabym WSZYSTKICH OBLIGATORYJNIE do mediacji. Po co miałabym rozstrzygać spory za innych skoro to ci inni mają największą wiedzę by swoje spory rozwiązywać? Poza tym ja naprawdę nie lubię się kłócić. Zła energia, która tworzy się w wyniku kłótni źle wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne. Nie tylko stron, ale i sędziego. Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  3. Bo czułabym, że mam niewdzięczną pracę. Że zawsze jest ktoś, kto jest niezadowolony z wyroku. Że zawsze ktoś twierdzi, że popełniłeś błąd wyrokując. Nie wspomnę o tym, że brak zrozumienia systemu, przepisów oraz istoty sporu połączony ze słabą komunikacją między sądem a stronami, powoduje, że ludzie zarzucają ci przyjmowanie łapówek… Ja rozumiem, że taka jest natura sądownictwa. Że ciągle jesteś pod ostrzałem czyichś pretensji i czyichś ocen – poczynając od pełnomocników a na stronach sporu kończąc. Jednak uwierz mi, że ciężko jest być spełnionym zawodowo, gdy nie dostajesz pozytywnych bodźców w pracy. Gdy wciąż jesteś krytykowany, a zdecydowanie za rzadko chwalony. To może prowadzić do frustracji. Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  4. Bo mało bym zarabiała w stosunku do tego jak dużo czasu zajęło mi kształcenie. Droga do zostania sędzią zajmuje średnio 20 lat. W tym czasie kształcisz się – czyli wkuwasz na pamięć po nocach przepisy, komentarze i orzeczenia. Sędziowie sądów powszechnych zarabiają między 6 a 10 tysięcy złotych netto**. To wcale nie jest dużo biorąc pod uwagę czas dojścia do zawodu, warunki pracy, system prawa jaki mamy oraz odpowiedzialność z tym zawodem związaną. Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  5. Bo zmuszona byłabym uczyć się przepisów, orzecznictwa i komentarzy, a zapomniano by nauczyć mnie empatii, komunikacji z ludźmi czy psychologicznych zasad działania człowieka. W trakcie całej ścieżki edukacji prawniczej zapomina się o tym, że prócz tak zwanej „wiedzy twardej” – czyli przepisów, komentarzy, orzecznictwa oraz zasad i umiejętności stosowania prawa, jest jeszcze tak zwana „wiedza miękka” – czyli wiedza o tym jak funkcjonuje człowiek – w tym pamięć ludzka, jak rozumuje i reaguje człowiek, czym jest empatia. Gdybym sama się tego nie nauczyła, oceniałabym innych ludzi w oparciu jedynie o moje własne doświadczenie, a nie w oparciu o naukę. Jest to niezwykle ważne dla zrozumienia stron, ich potrzeb, motywów działania, sposobu myślenia, zapamiętywania oraz dla prawidłowej oceny składanych zeznań. Nie chciałabym uczyć się tych umiejętności w oparciu tylko o doświadczenie własne z sali sądowej… Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  6. Bo musiałabym nosić ciężki kostium i ciężką biżuterię… Zwłaszcza latem… W tych nieklimatyzowanych pomieszczeniach, z otwartymi oknami, przez które wydobywają się dźwięki ulicy, które w tych wielkich salach zagłuszają wszystko i wszystkich – od świadków po mną samą, musiałabym nosić ciężką togę i ciężki łańcuch z wizerunkiem orła. Sąd to swego rodzaju teatr, często z pokazem siły i nadmiarem negatywnych emocji. Może być przyjemnie go oglądać, ale trudno jest grać w nim rolę. Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  7. Bo musiałabym czytać tomy akt. Ile stron ma jeden tom? Dwieście. Sprawy zazwyczaj są wielotomowe… Wkurzałabym się, że akta nie są zdigitalizowane. Że nie mogę wcisnąć przycisku „ctrl F” gdy chcę coś znaleźć, że muszę kartkować tomy, przepisywać to co zostało już napisane i przez to wszystko tracić czas. Z pewnością doprowadziłoby mnie to do frustracji. Ta z kolei z czasem przerodzić się może w poczucie bezsensu, lenistwo lub konformizm. Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  8. Bo musiałabym grzebać w gąszczu niezrozumiałych przepisów i jeszcze bardziej niezrozumiałego orzecznictwa i tworzyć z tego konstrukcje prawne tak by to całe prawo było jako tako zrozumiale dla ludzi. W tworzeniu prawa biorą udział politycy, a jedno z podstawowych założeń systemu jest takie, że ustawodawca jest nieomylny… Pewnie wyobrażasz sobie jak trudno jest w praktyce stosowania prawa tę pracę polityków naprawiać. Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  9. Bo w moim kraju nie miałabym żadnego autorytetu. W szczególności w dzisiejszym postmodernistycznym świecie, w którym nie ma już autorytetów, łatwo jest relatywizować wyroki. Oceniać je bez elementarnej wiedzy o prawie i systemie prawa, a sędziów i ich pracę deprecjonować. Jako sędzia bym tego nie chciała. Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.
  10. Bo wszyscy, zwłaszcza politycy, byliby mądrzejsi ode mnie i „wiedzieliby” jak ten sądowniczy system zmienić. Niekończące się reformy systemu połączone z radosną twórczością ustawodawczą na pewno w moim przypadku doprowadziłyby do rzucenia przeze mnie tego zawodu. Zawodu zaufania publicznego, do którego zaufanie wciąż się podważa… Zanim pochopnie ocenisz pracę sędziów, pomyśl o tym.

To tylko dziesięć powodów dlaczego cieszę się, że nie zostałam sędzią. Tych powodów, które jako pierwsze przyszły mi na myśl. Myślę, że sami sędziowie znaleźliby dziesiątki kolejnych powodów tego, za co można nie lubić tego zawodu. Spisałam swoje powody bo dziś bardzo współczuję sędziom. Tego, że są zewsząd krytykowani, że politycy podważają zaufanie do nich, że nie mają autorytetu, że w oczach opinii publicznej coraz częściej są traktowani jako „elita” przeciwko władzy i zwykłym ludziom. Sędziowie, cytując pierwszą prezes Sądu Najwyższego, „nie są ani grupą kolesiów ani mafią ani nie są politykami opozycji”. Są ludźmi stojącymi na straży prawa będącego częścią systemu prawnego, który ma mnóstwo wad i w którym trudno jest orzekać.

Sąd jako budynek nie jest wcale przyjemnym miejscem. Przeciętny człowiek raczej dobrze się w nim nie czuje. Ja należę do tej grupy pełnomocników, którzy mówią swoim klientom, że sądy to strata czasu. Że, jak można to trzeba próbować się dogadywać, rozwiązywać spory a nie je rozstrzygać w sądach. Że trzeba próbować alternatywnych dróg. Że mediacja zazwyczaj jest lepszym rozwiązaniem. Że wybranie drogi sądowej na siłę, z czystej zemsty, jest błędem.
Wiem, że nie zawsze da się ominąć drogę sądową, ale z pewnością należy tego próbować. Wierzę, ze jak będziemy zmieniać podejście naszych klientów to przyczyni się to do zmniejszenia spraw na wokandzie, wśród sędziów zmniejszy się konformizm i lenistwo, spadnie liczba błędnych i kompletnie niesprawiedliwych wyroków, a w konsekwencji sędziowie zaczną pracować w spokoju.

*Dane o liczbie sędziów z GUS, rocznik statystyczny 2015 r.
**Wysokość wynagrodzenia sędziów można obliczyć na podstawie przepisów ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. prawo o ustroju sądów powszechnych.  

 

Małgorzata Ciuksza

Tekst pochodzi z bloga malgorzataciuksza.com 

Został opublikowany we 09.09.2016 r. i jest dostępny TU.

Data publikacji: 2018-07-13
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x