Spektakularne nieodejście sędziego Dariusza Zawistowskiego

Spektakularne nieodejście sędziego Dariusza Zawistowskiego

Protestując przeciwko wymianie jednostek w KRS, kilkudziesięciu sędziów w SN i ponad setki prezesów, warto uświadomić sobie, że zasadnicze zmiany kadrowe w sądownictwie, liczone w tysiącach, są dopiero przed nami!

W dniu 15 stycznia 2018r. sędzia Dariusz Zawistowski zrezygnował z przewodnictwa Krajowej Radzie Sądowniczej. Jako motywy wskazywał, że zaważyła "kwestia zasad i wierności temu, co się mówiło przez kilka miesięcy". Twierdził, że dał wyraz stanowisku o niekonstytucyjności nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądowniczej. Jego zachowanie to „protest przeciwko przepisom, które uważamy za niekonstytucyjne”. Sędzia Dariusz Zawistowski podkreślił, także, aby „bardzo poważnie rozważyć w swoim sumieniu i przeanalizować te przepisy, które wchodzą w grę”.

       Stanowisko sędziego współgrało z jednobrzmiącym głosem wszystkich stowarzyszeń sędziowskich. Iustitia, Themis, Pro Familia oraz Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych w Polsce jednogłośnie – wbrew pojawiającym się sugestiom o skłóceniu środowiska sędziowskiego – nawoływały do powstrzymywania się od kandydowania do nowo tworzonej Krajowej Rady Sądownictwa i nielegitymizowania przepisów niezgodnych z zasadami demokratycznego państwa prawnego i trójpodziału władzy. Stowarzyszeniowe wezwania spotkały się z poparciem większości organów sądowych oraz rozlicznych organizacji społecznych i pozarządowych.

Wydawało się, że Sędzia Dariusz Zawistowski rezygnuje w imię obrony porządku prawnego, zasad, wartości, którymi powinni kierować się sędziowie.

 Tymczasem w dniu 14 lutego 2018 r. podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Łukasz Piebiak otworzył w Krakowie pierwsze posiedzenie nowo wybranej Rady Programowej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. W skład Rady wszedł m. in. Sędzia Sądu Najwyższego Dariusz Zawistowski. Wskazany został przez KRS. W świetle tego „wydarzenia” zasadnie można zapytać, czemu służył protest sędziego D. Zawistowskiego.?

Przedstawiciela najwyższych organów i funkcji w sądownictwie nie można podejrzewać o formalne pojmowanie wskazanych powyżej uchwał. Wykluczyć więc należy tezę o dosłownym poparciu akcji nie kandydowania do KRS. Odwołując się do zasad i wartości Pan Sędzia sam wskazał, że chodzi o coś więcej, Pozostaje zatem potrzeba „nielegitymizowania przepisów niezgodnych z zasadami demokratycznego państwa prawnego i trójpodziału władzy”. To enigmatyczne pojęcie, które zostało rozpisane w rozlicznych opiniach prawnych w kraju i za granicą, ostatnio w przystępny sposób podsumował Komitet Helsiński w Polsce, formułując tezę o „ciągu technologicznym”. Ciąg ten tworzą:

- zmiana ustawodawstwa wyłączająca efektywną kontrolę konstytucyjności realizowaną przez TK,
- zakwestionowanie zasady społeczeństwa otwartego dla wszystkich, co zaowocowało zmianą polityki wobec grup mniejszościowych,
- zmiana pozycji sądownictwa w podziale władz i ograniczanie przez to jego gwarancyjnej roli
- likwidacja mediów publicznych,
- likwidacja korpusu służby cywilnej,
- likwidacja niezależności prokuratury,
- podporządkowanie ustawodawcy i rządu władzy centralnego ośrodka dyspozycji politycznej,
- likwidacja strukturalnych i finansowych podstaw samorządności terytorialnej,
- sprzeczne ze strategicznym interesem nacjonalistyczne konfliktowanie z sąsiadami.
- realne zagrożenia i ataki na prawa i wolności człowieka – w tym wolność słowa oraz wolność pokojowego zgromadzania się.
niepokojące zmiany w prawie wyborczym, ograniczające pole i szansę dla demokratycznej i efektywnej walki wyborczej. 

Wymiana kadr to nie tylko problem sądownictwa. To także problem prokuratury, mediów, służby cywilnej, aparatu wyborczego. Jest ona „tylko środkiem” do celu, jakim jest zmiana ustroju Państwa bez zmiany konstytucji. Każda zatem uchwała, inicjatywa wzywająca do niekandydowania, jest skrótem myślowym przeciwstawiającym się współdziałaniu w trybach nieakceptowanego „ciągu technologicznego” oraz współuczestniczeniu w zmianie ustroju bez zmiany konstytucji.

Elementem ciągu technologicznego jest także Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami krakowska szkoła zapewnia scentralizowane kształcenie kadr sędziowskich na wzór i podobieństwo wyobrażenia polityków o sędziach dających rękojmię należytego wykonywania zawodu (termin dawno zapomniany, a zaczerpnięty z uzasadnienia projektu zmian). Jej struktura zdominowana jest przez przedstawicieli Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego w jednej osobie. Konstytucją w szkole jest Prawo o ustroju sądów powszechnych, które dekretuje dominującą pozycję Ministra Sprawiedliwości (władzy wykonawczej) w sądownictwie, które już tylko tytularnie pozostaje „niezależne”.

Niezależność, to swoboda działania, wpływ na decyzje, samostanowienie, samorządność. Tego wszystkiego sądy i sędziowie zostali pozbawieni. Wprawdzie cech tych nigdy nie było w sądownictwie w nadmiarze, ale teraz wyrugowano je definitywnie. Szkoła jest doskonałym instrumentem zmierzającym do wymiany sędziów na spełniających wyobrażenia polityków o sędziach, sądach i o orzekaniu. Służy temu zamrożenie etatów sędziowskich. Ile dokładnie nikt nie wie, wszak wszystkie decyzje (etatowe) również, podejmuje niezależny Minister Sprawiedliwości w zależnym sądownictwie. Ostrożnie szacuje się, że chodzi o ok. 800 etatów. Jeśli do tego uwzględnimy politykę odsyłania sędziów (nie tylko w SN) doświadczonych, ale urodzonych w czasie niewłaściwym na „przymusowy stan spoczynku”, to widzimy „ciąg technologiczny”. „Starych” sędziów zastąpią „nowi” z cierniem na głowie Prawa o ustroju sądów powszechnych. 

Szkoła gwarantuje zatrudnienie wszystkim absolwentom, a zatem jest narzędziem do szybkiej i skutecznej wymiany sędziów. Protestując przeciwko wymianie jednostek w KRS, kilkudziesięciu sędziów w SN i ponad setki prezesów, warto uświadomić sobie, że zasadnicze zmiany kadrowe, liczone w tysiącach są dopiero przed nami! W ich obliczu cały spór o KRS jest „zasłoną dymną” i farsą z prostej przyczyny. Organ ten będzie pełnił czysto fasadową rolę. Nie warto kruszyć kopii na krytykę nieświadomych, by nie powiedzieć prostych sędziach rejonowych, którzy dostrzegli szansę na błyskotliwą karierę. Ich przynajmniej można zrozumieć, co nie znaczy usprawiedliwić.

Każdy uczestnik, członek, a nawet wykładowca szkoły, nie może udawać, że nie uczestniczy w wymianie kadr sądowych, Sędzia Dariusz Zawistowski w szczególności. Protestując dał wyraz rozeznaniu w sytuacji, przyjmując rolę członka w Radzie Programowej, wykazał się brakiem szczerości i konsekwencji w nawoływaniu do niekandydowania. Nie można wybiórczo traktować braku kandydowania do organów stworzonych przez obecne ugrupowanie rządzące, które zmierza do całkowitej dominacji wszystkich struktur w państwie.

Reasumując, hipokryzją jest ostentacyjna rezygnacja z przewodnictwa KRS, a następnie przyjęcie stanowiska w Radzie Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, która jest takim samym trybem „technologicznego ciągu”, jak każda inna przejmowana struktura w państwie. A jak wskazano wyżej, być może najważniejszym.  Parafrazując, takie sądownictwo będzie, jakie adeptów wychowanie.

Wielu apeluje i słusznie o wolne sądy. Nie doczekamy się ich bez wolnych sędziów. W szkole, jaka ona by nie była, ich nie znajdziemy. Nie ma wolności bez niezależności.

Jacek Ignaczewski

 

Data publikacji: 2018-02-27
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x