Świąteczne wokandy

Świąteczne wokandy

Okresy świąteczne w sądzie to okresy wzmożonej pracy. Wbrew pozorom zapotrzebowanie na „usługi sądowe” w tym okresie jest pokaźne. Dziś, w Wielki Piątek, w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł bardzo ważny dla nas wszystkich nieprawomocny wyrok.

Okresy świąteczne w sądzie to okresy wzmożonej pracy. Z końcem roku wszyscy kontrolują akta, umarzają postępowania, gonią terminy, choinka i prezenty czekają na ostatnią chwilę. Wbrew pozorom zapotrzebowanie na „usługi sądowe” w tym okresie jest pokaźne, świadkowie i strony z zagranicy chcą być przesłuchani właśnie przy okazji powrotów do domów, a firmy wypychają pozwy i niezałatwione przez resztę roku sprawy. Policja i prokuratura również mają pełne miejsce roboty, gdy podejrzani wracają do domów na święta. I to zaskoczenie, gdy na delikwenta czeka nie list do św. Mikołaja, tylko list gończy i wniosek o areszt tymczasowy.

Krążą anegdotki, że na wokandzie w Wigilię zawierane są same ugody, jakoby klimat świąteczny miał wpływać na rozsądne decyzje i nastrój klientów. Może bardziej chodzi o brak czasu na spór, gdy trzeba spieszyć do domu. Niby to zwykły dzień pracujący, ale jednak inny. Jednej sędzi zasugerowano, że wyroki eksmisyjne w Wigilię to niezbyt dobry pomysł, zmieniła swoje przyzwyczajenie, oszczędzając klientom smutnych prezentów.

Rodziny zjeżdżają się na Wielkanoc i w sądzie wyznaczamy terminy spraw specjalnie, by przesłuchać świadków i strony. W Wielki Piątek klienci również są bardziej chętni do zawierania ugód, co kusi, by wykorzystać przy trudniejszych sprawach. Kilkanaście lat temu raczej nie wyznaczano wokand w taki dzień, teraz wyśrubowane normy do wyrobienia nie pozwalają na odstępstwa. Dziś rano ochroniarz z uśmiechem zakomunikował, że w sądzie spokój, ponieważ wyznaczono tylko 24 wokandy, ale za to co się wczoraj działo….

Jako anegdotę można podać też przypadek sędziego, który zawsze wyznaczał sprawy w Wielki Piątek, na pytanie, czy ze względu na ugody, odpowiedział: „a skąd, po prostu, gdy mam wokandę, to nie muszę sprzątać w domu.”

Dziś, w Wielki Piątek, w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł bardzo ważny dla nas wszystkich nieprawomocny wyrok, sędzia Justyna Koska-Janusz wygrała spór przed sądem ze Skarbem Państwa- Ministrem Sprawiedliwości o naruszenie dóbr osobistych. Minister musi przeprosić za nieprawdziwe informacje umieszczone w komunikacie w 2016 r. o jej rzekomej nieudolności w pracy.

Płynie z tego prosta nauka, nie wolno kłamać, oczerniać, kto czyni źle, musi ponieść konsekwencje. Wyrok daje też nadzieję na skuteczną obronę dobrego imienia w innych, podobnych przypadkach, nawet jeżeli przed sobą ma się potężnego przeciwnika procesowego. Ostatnia nauka, adekwatna do dnia, w jakim wyrok wydano, to taka, że prawda się obroni.

sędzia Olimpia Małuszek

 

 

Data publikacji: 2018-03-30
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x