Umowa polityczna - rzecz święta na święta

Umowa polityczna - rzecz święta na święta

Formalne przejęcie kontroli nad sądami przez władzę wykonawczą nie oznacza jeszcze faktycznej ich zależności. Wyrugowanie z mentalności sędziowskiej niezależności i obiektywnego postrzegania rzeczywistości to operacja na lata.

 

Czy to już koniec? Czy znaleźliśmy się w momencie przesilenia? W punkcie zwrotnym, który greccy twórcy dramatów antycznych zwali kommosem. Jeśli tak, to zgodnie z antyczną sztuką dramatyczną winien wybrzmieć lament. Tymczasem marszałek senatu w dzień, w którym odbyło się głosowanie w izbie refleksji nad ustawami o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa stwierdził, że „jest to szczęśliwy dzień dla wszystkich ludzi w Polsce”. W momencie, w którym piszę te słowa obie ustawy blitzkriegiem przeszły przez Parlament. A z Pałacu Prezydenckiego wysyłane są sygnały, że veta tym razem nie będzie, ponieważ spełniono wszystkie graniczne postulaty głowy państwa wyrażone w projektach obu ustaw.

Już z pewnością męczące stało się wskazywanie, że tak w istocie nie jest. Nie wchodząc w szczegóły, bo wylano już morze atramentu na krytykę założeń przedmiotowych ustaw, dość wskazać na okoliczność najistotniejszą. Otóż do wszystkich uprawnień, które samowolnie przypisał sobie prezydent w obu ustawach, będzie wymagana kontrasygnata prezesa Rady Ministrów. Oto bowiem konstytucja w art 144 ust. 3 zawiera zamknięty katalog decyzji, które może podjąć prezydent bez aprobaty premiera. Z pewnością nie ma tam zgody, właśnie w formie prezydenckiego aktu urzędowego, na dalsze wykonywanie obowiązków służbowych przez sędziów SN po przekroczeniu pewnego wieku, bądź ustalenia treści regulaminu obowiązującego na najwyższym szczeblu sądownictwa. Zatem decyzja prezydenta w obu wymienionych sytuacjach i wielu innych wskazanych w ustawie o SN będzie wymagała zgody premiera. Czynnego polityka, na którego suweren głosować nie musiał, bowiem w naszym porządku konstytucyjnym nie jest wymagane by prezes Rady Ministrów przechodził przez sito wyborcze, jak każdy inny poseł.

Już sam sposób procedowania rzeczonych ustaw przejdzie do historii, jako niechlubny przykład pisania arcyważnych projektów na kolanie. Czyż historycznego wymiaru nie ma wypowiedź znanej posłanki, członkini komisji sprawiedliwości i praw człowieka, o tym, że zagłosuje za przyjęciem jednego z omawianych przepisów, chociaż ten jest rażąco sprzeczny z konstytucją, ponieważ taka jest umowa polityczna. Z pewnością na długo zapadną nam wszystkim w pamięć słowa społecznej doradczyni prezydenta według, której „sędzia nie ma prawa bronić niezawisłości, w ogóle nie ma prawa niczego bronić”. By oddać prawdę, obrona Sądu Najwyższego w wykonaniu I Prezes sprowadzająca się do ogłoszenia własnego projektu nowelizacji ustawy o SN, który to projekt miał w założeniu „wychodzić na przeciw nie tylko oczekiwaniom społecznym, ale również programowi wyborczemu partii rządzącej (...)”, nie mogła zakończyć się powodzeniem. Co więcej pozostawiła niesmak i konsternację w całym środowisku.

Jesteśmy jako przedstawiciele konstytucyjnej trzeciej władzy w momencie próby. Sytuacja tylko z pozoru wydaje się być złożona. Cynizm i obłuda ma swoje ograniczenia niejako naturalne. Otóż bezsprzecznie nikt nie może dziś twierdzić, że istnieje jakikolwiek spór prawny co do niekonstytucyjności rozwiązań przyjętych w ustawach o SN i KRS. Niewątpliwie rozwiązania w nich zawarte zmierzają do zmiany konstytucyjnego ustroju opartego na paradygmacie demokratycznego państwa prawnego, którego immanentną składową jest zasada trójpodziału władzy. Zmiana ta dokonuje się przy użyciu zwykłych ustaw. Proste sytuacje niosą ze sobą wyraziste podziały. Jako środowisko sędziowskie będziemy mogli owe podziały stwierdzić empirycznie już za kilka tygodni w odniesieniu do KRS, oraz po upływie trzech miesięcy od wejścia w życie ustawy o SN. Nowi członkowie Rady znajdą się bowiem w jej składzie na podstawie przepisów rażąco sprzecznych z konstytucją (np art. 2, art. 10, art 173). Podobnie należy ocenić zajmowanie miejsc po odesłanych na przymusowy stan spoczynku sędziach SN. A już z pewnością nowy I Prezes SN obejmie swe stanowisko w wyniku zastosowania naruszającej ustawę zasadniczą procedury usunięcia poprzedniczki, poprzez nieznaną naszemu porządkowi prawnemu instytucję ustawowego skrócenia kadencji I Prezesa SN, którą gwarantuje konstytucja (art 183 ust. 3).

Schodząc nieco z wyżyn wymienionych stanowisk, z aprobatą należy ocenić inicjatywę SSP Iustitia, która na swej stronie internetowej publikuje listę odwołanych prezesów sądów wszystkich szczebli przed końcem kadencji oraz listę ich następców desygnowanych przez ministra sprawiedliwości, który szeroko korzysta ze swej prerogatywy wynikającej z nowelizacji ustawy o usp. Równie interesująca jest lista sędziów delegowanych do ministerstwa sprawiedliwości, w czasach, w których z resortu wychodzą inicjatywy ustawodawcze niszczące niezależność sądów.

Zbliża się szczególny czas każdego roku. Święta, w naszym kręgu kulturowym kojarzone są z nadzieją i nowym początkiem. W minionym roku doszło do zdarzeń bez precedensu w najnowszej historii sądownictwa polskiego. Zapewne wielu z nas patrzy z niepokojem w przyszłość. Co dalej? Mam wewnętrzne przekonanie, że środowisko sędziowskie w przeważającej części stanie na wysokości zadania. W ciągu bez mała 27 lat do sądów wszystkich szczebli przyszły całe pokolenia sędziów świadomych swej niezawisłości. Formalne przejęcie kontroli nad sądami przez władzę wykonawczą nie oznacza jeszcze faktycznej ich zależności. Wyrugowanie z mentalności sędziowskiej niezależności i obiektywnego postrzegania rzeczywistości to operacja na lata. Im większa świadomość powagi sytuacji po stronie sędziów, tym większe problemy z wprowadzeniem przyjętych zmian w życie. Wierzę, że sprostamy wyzwaniu i wzmocnienia tej wiary oraz siły charakteru życzę wszystkim koleżankom i kolegom w nowym roku. A tymczasem Wesołych i Spokojnych Świąt.

sędzia Piotr Mgłosiek

Data publikacji: 2017-12-19
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x