Vademecum dobrego reformatora

Vademecum dobrego reformatora

Póki państwo samo nie zacznie prawa traktować poważniej, póki nie zadba o krzewienie warunków dla kultury nowoczesnego państwa prawa, nie może liczyć, że prawo będą szanowali obywatele.

Prof. Ewa Łętowska

 

 

 

 

A patrząc – widzą wszystko oddzielnie.

 I oto idą, zapięci szczelnie,

Patrzą na prawo, patrzą na lewo.

A patrząc – widzą wszystko oddzielnie:

Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...

Tuwimowski wiersz o strasznych mieszczanach widzących wszystko oddzielnie, niedostrzegających związków i całości, jaką tworzą części składowe, ilustruje problem, z którym się zmagamy. To zbyt wąskie, formalistyczne ujmowanie u nas szacunku dla prawa.

1. O szacunku nie decyduje deklaracja na papierze, lecz standard ochrony. Nawet najbardziej godne szacunku (z uwagi na treść, aksjologię bądź cel) prawo nie stanie się „prawem szanowanym”, o ile istnieć będzie tylko na papierze. Liczy się nie samo brzmienie uchwalonych tekstów, wydanych wyroków, podpisanych konwencji, paktów, umów międzynarodowych i grubość Dzienników Ustaw, ale przede wszystkim to, jaki jest standard, poziom i efektywność mechanizmów ochrony, których prawo udziela. Państwo „rozliczane jest” zatem nie za sam fakt podpisania konwencji, uchwalenia ustawy lub wydania wyroku, ale za to, czy działają one w praktyce, czy ich wykonanie zapewnia efektywną ochronę.

2. Państwo odpowiada za to, że w efektywny sposób da się skorzystać z uchwalonego prawa. Nie ma efektywnej ochrony prawa jednostki, jeśli nie zapewniono proceduralnej „ścieżki dojścia” do tego, co ustawa obiecuje lub na co zezwala. Sama teoretyczna możliwość wystąpienia na drogę sądową nie jest jeszcze zagwarantowaniem ochrony realnej. Zarzut jej braku będzie uzasadniony także, gdy nie zapewniono potrzebującym dostępu do pomocy prawnej albo gdy niewydolność egzekwowania wyroków spowoduje, że wyrok przyniesie czysto formalną satysfakcję wygrywającej stronie.

3. Prawo szanowane nie może być redukowane do papierowego bytu i pojedynczej litery, fragmentu, a nawet ustawy. To funkcjonujący system, mechanizm. Po uchwaleniu ustawy konieczne jest poinformowanie, implementowanie, nauczenie i przyzwyczajenie adresatów, wprowadzenie kontroli, uruchomienie aparatu, procedur i organów, wyuczenie funkcjonariuszy, którzy władni będą wymusić albo umożliwić stosowne zachowania.

4. Władza musi traktować prawa poważnie. Brak powagi to okazanie mu braku szacunku. Brakiem szacunku jest niezrozumiały pośpiech ustawodawczy skracający terminy wszelkich etapów legislacyjnych, pozór konsultacji, fikcja trybów ustawodawczych, działanie metodą naruszających procedurę legislacyjną „wrzutek legislacyjnych” utrudniających orientację opozycji w rzeczywistym znaczeniu projektu, fasadyzacja procesu legislacyjnego prowadzonego metodą „na wymęczenie przeciwnika” (nocne obrady do skutku, w nieprzyjaznej atmosferze, niedawanie oponentom możliwości wypowiedzi). To wszystko prowadzi do utraty samokontroli proponentów nad treścią prawa i degeneracji procesu legislacyjnego.

5. Nie może być szanowana „nieprzyzwoita legislacja”, której celem jest „wrogie przejęcie porządku konstytucyjnego” (Mirosław Wyrzykowski w tekście Obrona Konstytucji z „Kwartalnika o Prawach Człowieka” numer 3–4/2017). Brakiem szacunku jest instrumentalna hipokryzja ustaw rzekomo naprawczych, w istocie służących wymianie kadr (skracanie kadencji w toku, zmiana warunków w czasie gry).

6. Strategia interpretacyjna ukryta za bałamutnym argumentem, że konstytucyjność ustawodawstwa potwierdza brak wyroku Trybunału Konstytucyjnego dla danego przypadku, i to w sytuacji, gdy nikt owego przypadku w ogóle nie zamierzał nawet kontrolować. W tej ostatniej kwestii należy podzielić zdanie Jerzego Zajadłego (w Interpretatio constitutionis hostilis, http:// konstytucyjny.pl/interpretatio-constitutionis-hostilis, dostęp z 3 czerwca 2018 roku), że mamy tu do czynienia z fenomenem „skrajnej instrumentalizacji procesu wykładni dla potrzeb bieżącej polityki, ergo – przykładem uznania prymatu polityki nad prawem i to na poziomie ustawy zasadniczej”.

7. Umacnianiu szacunku dla prawa nie służy wprzęgnięcie Trybunału Konstytucyjnego w system legitymizacji decyzji legislacyjnych, gdy pierwsza lub druga władza same zaskarżają ustawę, aby uzyskać wyrok wspomagający szwankującą legitymizację prawa (na przykład zmiana prawa o zgromadzeniach, wprowadzająca zgromadzenia cykliczne). Trybunał zaczyna też pełnić funkcję koncesjonowanego korektora ustaw, które władza polityczna chciałaby zmienić bez angażowania parlamentu, lecz poprzez orzeczenie o braku konstytucyjności (losy noweli ustawy o IPN, zaskarżenie istniejącego tak zwanego kompromisu aborcyjnego).

8. Brakiem szacunku wobec prawa traktowanego poważnie jest utrudnienie obiegu informacji publicznej, ograniczenie przejrzystości, utrudnianie działań niezależnym NGO i prasie, wprzęgnięcie mediów publicznych (poprzez zmiany kadrowe) w mechanizm propagandowy establishmentu.

9. Brakiem szacunku jest pobudzanie zachowań służących bezkrytycznej afirmacji polityki legislacyjnej i zniechęcaniu do krytyki prawa, a także zachęta do jego stosowania w określony sposób (zarządzanie strachem i „efekty mrożące”). Służą do tego np. wybiórczo i ekscesywnie egzekwowane przepisy prawa o wykroczeniach (przejawy demonstracji poglądów antyrządowych traktowane jako wykroczenia, wybryki i chuligaństwo).

10. Póki państwo samo nie zacznie prawa traktować poważniej, póki nie zadba o krzewienie warunków dla kultury nowoczesnego państwa prawa, nie może liczyć, że prawo będą szanowali obywatele, wierząc w siłę jego autorytetu, a nie tylko autorytet siły.

opracowano na podstawie eseju pani prof. Ewy Łętowskiej, Szacunek dla prawa i jego wrogowie, Pismo. z lipca 2018r.

Data publikacji: 2018-07-15
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x