Wywiad z prof. Ewą Łętowską – część II

Zmiana ustroju wymaga zmiany Konstytucji, a tego aktualna większość nie obiecywała i do tego mandatu nie ma. Retoryka polityczna służy ukrywaniu tego braku.

Nieposłuszny Obywatel: A czy nie wydaje się Pani, że cała ta reforma, czy jak niektórzy nazywają deforma sądownictwa, odbywa się tak naprawdę bez żadnej diagnozy, nie mówiąc już o dyskusji nad tą diagnozą ?

Prof. Ewa Łętowska: To fragment szerszego spektaklu, który obserwujemy od dwóch lat. Następuje „zmiana azymutów”. Polska Konstytucja była pisana dla demokracji typu liberalnego, dla społeczeństwa otwartego.  Taka Konstytucja kreuje możliwie duży wspólny mianownik, aby jak najwięcej osób i grup włączyć do wspólnego dzieła, jakim jest budowanie państwa dla społeczeństwa obywatelskiego. To wymaga odpowiedniego poszanowania praw mniejszości. To się dokonuje przez poszanowanie zasady subsydiarności (dekoncentracja decyzji, usamorządowienie), a legitymizacja władzy następuje w takim wypadku poprzez uzgodnienia i ucieranie poglądów, przez współdziałanie i współpracę. Przez subsydia dla organizacji społecznych i  dbanie o samorządność. Lektura dokumentów politycznych i wypowiedzi rządzących wskazują, że my teraz redukujemy pojęcie suwerena do aktualnej większości parlamentarnej. Czyli redukujemy zakres podmiotowy adresatów Konstytucji i zagwarantowanych w niej praw i wolności. Odrzucamy zasady spoczywające u jej źródeł. Idziemy nie w kierunku państwa prawa właściwego demokracji liberalnej, lecz innym azymutem. Chcemy wytworzyć etatystyczne, zwarte, scentralizowane państwo, w którym samorządy mają robić to tylko na co im się wyraźnie pozwoli (i wskaże), gdzie pod państwową kontrolą są także organizacje społeczne. Jednostka to raczej poddany państwa, a nie decydujący obywatel. To mamy tu zupełnie inne model. W reformie wymiaru sprawiedliwości chodzi nie tyle o poprawienie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w ramach dotychczasowych ram instytucjonalnych, ale o to, żeby trzecią władzę utemperować. W uzasadnieniach  projektów reform mówi się wyraźnie o konieczności zmiany mentalności sędziów. Konstytucja była pisana na koncepcję podziału władz, jako  trójkąta, gdzie judykatywa zajmuje miejsce równe z innymi władzami. Koncepcja podziału władz francuska, przyjmuje, że władzą  naczelną, nadrzędną nad innymi jest władza legislatywy, parlamentu. Także w PRL władza najwyższą była władza ustawodawcza. To była koncepcja, która dawała przewagę aktualnej większości parlamentarnej, która zresztą w Polsce Ludowej się nie zmieniała, jeżeli chodzi o polityczną strukturę. Więc jeżeli tak, to wobec tego cała reforma wymiaru sprawiedliwości układa nam w tej perspektywie.

Nieposłuszny Obywatel: Tak, konsekwencji tej władzy odmówić nie można.

Prof. Ewa Łętowska: Bo to jest konsekwencja w ramach tego szerszego strategicznego zamysłu. Tyle, że to oznacza zmianę ustroju. Tymczasem taka zmiana wymaga zmiany Konstytucji, a tego aktualna większość nie obiecywała i do tego mandatu nie ma. Natomiast retoryka polityczna służy ukrywaniu tego braku. Ciekawe, że protesty społeczne są  kierowane m.in. także przeciw temu hipokryzyjnemu oszustwu.

Nieposłuszny Obywatel: Niestety, w Polsce mamy niezbyt okrzepłe instytucje prawne i niedostatecznie rozwiniętą kulturę prawną.

Prof. Ewa Łętowska: W Stanach Zjednoczonych Konstytucja ma bardzo głębokie korzenie. To samo jeśli chodzi o wartości konstytucyjne można powiedzieć o Francji czy Anglii. Ciekawym przykładem są Niemcy, bo oni po doświadczeniach hitleryzmu mieli wdrażaną demokrację z zewnątrz i trochę na siłę im ją  przyniesiono, nieomal  na bagnetach… Ale z kolei Niemcy są niesłychanie zdyscyplinowani, gdy idzie o wdrażanie porządku społecznego, więc lekcje odrobili wzorowo. Co do nas… nasz pech, że do końca nie wiadomo, czy my jesteśmy wschodnimi peryferiami Zachodu, czy zachodnimi Wschodu. I tak my sobie trochę dryfujemy, to tu, to tam.

Nieposłuszny Obywatel: To starcie dwóch mentalności, światopoglądów przewija się w historii Polski od wieków ?

Prof. Ewa Łętowska: Historycy z tego żyją od wielu lat.

Nieposłuszny Obywatel: Jak wiemy, Trybunał Konstytucyjny został sparaliżowany przez polityków i praktycznie nie funkcjonuje. Czy w związku z tym obywatele powinni przestrzegać ustaw, które wedle niemalże wszystkich autorytetów prawniczych, są niekonstytucyjne, czy jednak skłaniać się ku przestrzeganiu Konstytucji, nie stosując się do niekonstytucyjnych przepisów ustawowych ?

Prof. Ewa Łętowska: Wedle Konstytucji, każda ustawa jeżeli nie jest skutecznie zakwestionowana, jest objęta domniemaniem konstytucyjności. Ustawę z powodu niekonstytucyjności może wyeliminować z obrotu tylko Trybunał Konstytucyjny. Jeżeli z jakichś przyczyn nie można na niego liczyć (ustawy nie zaskarżono, istnieją wątpliwości co do obsady Trybunału itd.), to ustawy, nawet jaskrawo niekonstytucyjne – obowiązują. Dotyczy to zarówno obywateli, jak i osób prawnych, czy administracji. Nie może być tak, że organ administracji, czy organ samorządowy, który twierdzi, być może nawet zasadnie, imperio rationis, że tu mamy do czynienia z niekonstytucyjnością, nie będzie się temu podporządkowywał.  Tyle, że obywatele w takim wypadku, mogą się posłużyć bronią nieposłuszeństwa obywatelskiego. Oznacza to, że można  postąpić wbrew temu co ustawa nakazuje,  ale nie należy się dziwić, że wówczas spotka nas za to kara lub inna sankcja. Oczywiście, sankcje w wypadku nieposłuszeństwa obywatelskiego nie powinny być drakońskie, powinny uwzględniać szlachetną motywację oporu. Natomiast jednym organem, który może przejść do porządku dziennego nad istniejącym domniemaniem konstytucyjności ustawy, która budzi wątpliwości, jest sąd. I to każdy, rejonowy, okręgowy, apelacyjny, Najwyższy.

Nieposłuszny Obywatel: Czyli rozproszona kontrola konstytucyjności.

Prof. Ewa Łętowska: Rozproszona kontrola konstytucyjności. Sądy mogą pominąć przepis niekonstytucyjny – stwierdzają to i uzasadniają same. Nie mogą tego zrobić wedle widzi mi się. To musi być uzasadnione. Taka rozproszona kontrola konstytucyjności nie ma nic wspólnego –  po pierwsze –  z eliminowaniem zakwestionowanych przepisów, czy ustaw z systemu prawa. To jest zastrzeżone dla kontroli dokonywanej przez Trybunał Konstytucyjny. Po drugie: nie należy rozproszonej kontroli konstytucyjności mieszać (u nas tak często) ze „stosowaniem” wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Rozproszona kontrola konstytucyjności w Polsce jest konstytucyjnie dopuszczalna. Wynika z art. 8 i 178 Konstytucji. To przepisy które mówią, że sędziów wiąże Konstytucja i ustawa. A skoro ustawa musi być zgodna z Konstytucją, to w wypadku sprzeczności sądy powinny kierować się Konstytucją. To im pozwala na niezastosowanie niekonstytucyjnej ustawy. I dlatego, np. gdy ktoś jest ukarany za zachowanie podjęte w ramach nieposłuszeństwa obywatelskiego, to sąd orzekając w tej kwestii ma pole do oceny konstytucyjności normy, która złamał ktoś w ramach nieposłuszeństwa. Wtedy sąd swoim autorytetem może dokonać testu konstytucyjności przepisu wzbudzającego u obywateli zastrzeżenia konstytucyjne.

Nieposłuszny Obywatel: Może to jest właśnie to społeczeństwo obywatelskie, które przez lata wszyscy tworzyliśmy, to jesteśmy „my, naród” ?

Prof. Ewa Łętowska: Ależ oczywiście że tak. Tylko jakby to powiedzieć, ta gleba to jakby taka cieniutka, ta warstwa tego humusu tam się zrobiła nie za gruba. I sądy niezbyt wprawne w posługiwaniu się Konstytucja, i obywatele odwołujący do nieposłuszeństwa obywatelskiego.

Nieposłuszny Obywatel: To, z pewnością, wymaga wielu lat mozolnej pracy u podstaw, pracy organicznej.

Prof. Ewa Łętowska: Kultywowania. Bo jeśli – tak jak obecnie to widzimy – projekty polityczne idzie bardziej w kierunku umocnienia pozycji siły i autorytarności  państwa, ograniczenia niezależności sądów, to może wymyć nam tę już ukształtowaną glebę. I to też jest całkiem realne  niebezpieczeństwo.

c.d.n.

wywiad pochodzi nieposlusznyobywatel.pl

Data publikacji: 2018-01-05