Zjednoczona Europa?

Zjednoczona Europa?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu mógł wstrzymać wycinkę Puszczy Białowieskiej. Może również uratować praworządność w Polsce. Warunek jeden. Komisja Europejska zaskarży zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym.

W dniu 1 czerwca ruszyła rozprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu w sprawie odpowiedzi na pytanie prejudycjalne sformułowane przez Irlandzki Najwyższy Trybunał Sprawiedliwości w osobie sędzi Aileen Donnelly. Po dwóch latach dereformy wymiaru sprawiedliwości sąd irlandzki uznał za zasadne zapytać Trybunał, czy w Polsce nadal przestrzegana jest zasada praworządności, czy polskie sądy wciąż są niezależne a sędziowie niezawiśli.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że irlandzką sędzię do wykorzystania instrumentu pytania prejudycjalnego, ośmieliło słynne i szeroko już komentowane orzeczenie TSUE z 27 lutego 2018 r., C-64/16 (Associcao Sindical dos Juizes Portugueses). Mimo stosunkowo młodego wieku wyrok ten doczekał się już licznych komentarzy. Niektórzy porównują wręcz siłę jego znaczenia do takich kamieni milowych europejskiego orzecznictwa jak  sprawy: Flamino Costa vs. E.N.E.L z 1964 r., czy Les Verts przeciwko Parlamentowi Europejskiemu z 1986 r. w zakresie definiowania zasady państwa prawa.

Wyrok TSUE z 27 lutego 2018 r. zapadł również w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne, które sformułował portugalski Najwyższy Sąd Administracyjny w sprawie dotyczącej obniżenia w roku 2014 uposażeń sędziowskich i wpływu tego kroku na naruszenie sędziowskiej niezawisłości. Jego waga kryje się nie tyle w kierunku zapadłego rozstrzygnięcia, ile w przedstawionym doń uzasadnieniu, a mówiąc precyzyjniej we wskazanej podstawie prawnej.

Trybunał Sprawiedliwości  w swym orzeczeniu powołał się bezpośrednio na samodzielny art 19 ust. 1 ak. 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE). Przepis ten zawiera niezwykle ogólnie zredagowaną normę wskazując, że: „Państwa Członkowskie ustanawiają środki niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii”. Novum zastosowanej podstawy prawnej rozstrzygnięcia polega na tym, że Trybunał Luksemburski wprost odwołał się do normy traktatowej, a nie do będącego jej w pewnym sensie odpowiednikiem, art 51 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Tym samym wskazał na możliwość bezpośredniego odwołania się do traktatów unijnych w sporach o praworządność, w których pojawia się argument, iż nie ma w traktatach norm wprost odwołujących się do ochrony praworządności.  Ten właśnie argument stał się podstawową linią obrony stosowaną przez rząd polski w aktualnych sporach z Komisją Europejską. W omawianym orzeczeniu TSUE pośrednio odparł także argument, że procedowane zagadnienie (obniżki uposażeń sędziowskich), stanowiło „sprawę wewnętrzną kraju członkowskiego”, która nie podlega jurysdykcji sądu europejskiego. Taki był jeden z zarzutów formalnych rządu portugalskiego i Komisji Europejskiej kwestionujących kognicję TSUE. Ten sam sposób argumentacji jest obecnie stosowany w Brukseli przez wysłanników rządu polskiego. Dowodzą, że reformy wymiaru sprawiedliwości są poza kompetencją funkcjonalną organów unijnych. Poprzez odwołanie się bezpośrednio do norm TUE, Trybunał Luksemburski wskazał, że stają się one samodzielną podstawą oceny zarzutów związanych z dekonstrukcją systemu sądowniczego państwa członkowskiego. Trybunał otworzył tym samym drogę do kwestionowania konkretnych regulacji wewnętrznych wprowadzanych przez poszczególne państwa unii europejskiej, które pozostają w sprzeczności z aksjologią  wyrażoną chociażby w art 2 (zasada państwa prawa) i art 19 TUE.

Konkludując, w obliczu niemocy politycznych organów Unii w rozwiązywaniu palących problemów związanych z naruszeniem niezależności sądów, wyrokiem z dnia 27 lutego 2018 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dał sygnał gotowości do powstrzymania zahamowania procesu erozji wartości składających się na zasady praworządności oraz państwa prawa. 

W wyrażonym podczas pierwszego dnia rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości w sprawie odpowiedzi na pytanie prejudycjalne sądu irlandzkiego stanowisku, przedstawiciel Komisji Europejskiej Karen Banks stwierdziła, że zagrożenie dla zasady praworządności musi być konkretne i istotne, a w przypadku opisanym przez sędzię irlandzką, dotyczącym wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania, wydanym przeciwko obywatelowi polskiemu, tak się nie dzieje. W podobnym duchu wypowiadali się przedstawiciele krajów, które przystąpiły do sprawy tj. Węgier, Hiszpanii. W polemikę z tym stanowiskiem wszedł jedynie wysłannik Holandii, oraz rzecz jasna obrońca Polaka.

Rozprawa wywołana pytaniem prejudycjalnym sędzi Aileen Donnelly z Irlandzkiego Najwyższego Trybunału Sprawiedliwości potrwa do lipca. W dniu 28 czerwca opinię ma przedstawić rzecznik generalny TSUE Jawgenij Tanczew. Choć nie ma ona charakteru wiążącego, zwykle jej tezy są powielane w rozstrzygnięciu głównym.  Jaki wyrok wyda TSUE? Trudno przesądzać, ale jest mało prawdopodobne, aby w sprawie indywidualnej  stwierdził naruszenie praworządności o charakterze systemowym, a więc abstrakcyjnym. Sprawa dotyczy instrumentu, który w sposób istotny wpływa na szybkość i skuteczność procedowania w sprawach karnych. Z omówionych wyżej głosów przedstawicieli państw, które przystąpiły do sprawy, wynika, iż starają się one powiązać praktykę stosowania ENA z zasadzą tzw. automatyzmu, sugerując, że procedura ta może być zagrożona, gdyby Trybunał Sprawiedliwości stwierdził naruszenie reguł Traktatu o Unii Europejskiej.

Od dwóch lat trwają negocjacje między rządem polskim a Komisją Europejską odnośnie wprowadzanych w życie reform wymiaru sprawiedliwości, które w sposób ewidentny i bezdyskusyjny godzą w trójpodział władzy, ograniczając niezależność sądów. Wykonywane są ruchy pozorowane zwane „ustępstwami”, które nawet na centymetr nie przybliżają do zakończenia sporu o destrukcję zasady praworządności. Należy sobie powiedzieć otwarcie, procedura uruchomienia art 7 TUE jest nieefektywna, bo jest stricte polityczna. Sankcje z nią związane rodzą emocje głównie w Polsce i sprowadzają się w istocie do odebrania głosu w Radzie. Skutki uruchomienia art. 7 są prestiżowe. Mają charakter sankcji i jako takie nie mogą zapobiec szkodzie.

Komisja Europejska posiadająca legitymację czynną do zaskarżenia przed TSUE ustaw składających się na reformę wymiaru sprawiedliwości, nie przejawia nadmiernej inicjatywy. Autorytety świata prawniczego kierują do niej apele o skorzystanie z tej możliwości i oddanie sprawy pod osąd niezależnego Trybunału. Czasu pozostało niewiele. W pierwszych dniach lipca ziści się termin przejścia w stan spoczynku sędziów SN, którzy nie złożyli oświadczeń o woli dalszego sprawowania urzędu. Mimo to Komisja Europejska nadal milczy.

Sprawa sędziów portugalskich zakończona istotnym wyrokiem z dnia 27 lutego 2018 r. wprawdzie nie zakończyła się stwierdzeniem naruszenia TUE, ale otworzyła możliwość dochodzenia ochrony prawnej poprzez bezpośrednie odwołanie do traktatów unijnych. Pokazała również, iż droga zadawania pytań prejudycjalnych może być bardzo efektywna w przypadku regulacji naruszających niezależność sądów i niezawisłość sędziów, bez oglądania się na polityków.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu swoim autorytetem i pokaźnym arsenałem środków mógł wstrzymać wycinkę Puszczy Białowieskiej. Może również uratować praworządność w Polsce. Warunek jeden. Komisja Europejska zaskarży zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym. Co my jako obywatele, instytucje możemy zrobić? Należy podpisywać wszystkie apele, prośby, wystąpienia do Komisji Europejskiej. Presja ma znaczenie.

sędzia Piotr Mgłosiek

Data publikacji: 2018-06-11
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x