Żurek, Ogórek, partenogeneza i franki szwajcarskie

Żurek, Ogórek, partenogeneza i franki szwajcarskie

Wymiana kadr bez zmian zasad funkcjonowania organu z retoryką o naprawie sądownictwa, to idealny przykład partykularyzmu politycznego, którego ceną jest destrukcja ustrojowa.

Jak Pan przyjął orzeczenie TK w sprawie wyboru członków KRS?

 Zaskoczenia być nie mogło. Minister Sprawiedliwości wykazał się politycznym kunsztem. Z burzyciela systemu sprawiedliwości przeobraził się w jego odnowiciela w stylu; „nawet, jeśli nie chcę, to teraz już muszę”. Podstawy funkcjonowania Rady są niekonstytucyjne, a więc wymagają pilnej naprawy. Los KRS jest przesądzony i dlatego nie warto o tym rozmawiać. W tej sprawie nic już się zrobić nie da. Będziemy świadkami zmiany „Żurka” na „Ogórka”. Z punktu widzenia sprawnego i rzetelnego wymiaru sprawiedliwości nie ma to żadnego znaczenia. Nie chcę uczestniczyć w hipokryzji polityczno-sądowej w stylu, że wszyscy sędziowie są nieskazitelnego charakteru, a wybrani przez nas są nieskazitelni bardziej. To myślenie w rodzaju „klika, to organizacja, w której nas nie ma”. Sposób takiego rozumowania niestety nie świadczy dobrze o środowisku sędziowskim, z którego można sobie wybierać reprezentantów partykularnych interesów. Minister (politycy) nie będą przecież zgłaszać kandydatur znikąd. Będą to sędziowie, nasi koledzy, którzy świadomie lub nie (co jest jeszcze gorsze) swoją zgodą będą autoryzować zmiany, których dzisiaj nie akceptują. Sędziom tym dedykuję cytat jednego z najwybitniejszych filozofów nowożytnej Europy. Alexis de Tocqueville przestrzegał: „w dawnym ustroju wymiar sprawiedliwości był skomplikowany, kręty, powolny i kosztowny; były to na pewno wielkie wady, ale nie spotykało się tu nigdy serwilizmu wobec władzy, który też jest formą sprzedajności, i to najgorszą. Ta główna wada, która nie tylko deprymuje sędziego, ale szybko zatruwa cały naród. Cóż z tego, że nie można wobec sędziwego używać przemocy, jeśli ma się tysiąc sposobów, by go pozyskać". Idealistycznie, sędziowie mogą przeciwstawić się serwilizmowi wobec władzy. Praktycznie, jak wiadomo, nic nie wiąże lepiej, jak kredyt w frankach szwajcarskich. Dotykamy problemu genezy serwilizmu wobec władzy, który jest związany z rekrutacją do zawodu sędziego – ludzi młodych, bez dorobku, nie tylko materialnego, po ukończeniu szkoły pod protektoratem polityków, którzy w imieniu społeczeństwa łożą grube miliony, co rodzi dziękczynne zobowiązania. Gdyby zawód sędziego był otwarty na ludzi z doświadczeniem i dorobkiem, bez zobowiązań wobec władzy, byłbym spokojny o kandydowanie sędziów do nieakceptowanej nowej Rady. Sędziowie gremialnie sprzeciwiają się zmianom składu Rady, można by więc założyć, że konsekwentnie swoimi kandydaturami nie będą legitymizować nieakceptowanych zmian. Rozsądek podpowiada jednak, że sączenie przez polityków „zaszczytami”, stanowiskami i dodatkami, może być skuteczne.

Czyżby wszystko było w „rękach” sędziów.

 Problem polega na tym, że nie do końca. Politycy dzielą, rządzą, sączą zaszczytami. Wymiar sprawiedliwości zależałby od sędziów, gdyby politycy wyrzekli się patrzenia na sądownictwo w kategoriach politycznych wpływów i dojrzeli do otwarcia zawodu na ludzi ukształtowanych, niezależnych, którzy w politycznej władzy nie dostrzegaliby szansy na poprawę swojego materialnego bytu, spłaty kredytu, lepszego wykształcenia dzieci, rozwoju kariery zawodowej, awansowania itd. Dzisiaj pozostaje nam jedynie idealizm, który w czasach kryzysu, może miło zaskoczyć.

W trójpodziale władzy, przedstawiciele każdej nich, szczególnie w czasach kryzysu konstytucyjnego, w którym tkwimy, musi wiedzieć dokładnie, jaką władzę reprezentuje i o co jest stawka. Stawką - po upadku Trybunału Konstytucyjnego - jest demokracja! W jej obronie nie kandydowanie do nowej Rady - które jest i raczej będzie dobrowolne - jest znikomym poświęceniem interesu własnego. Za tak niewiele, można osiągnąć, tak wiele.

A konkretnie, co?

 Rada bez członków nie może funkcjonować. Jeśli ma być z politycznego nadania, to lepiej żeby nie funkcjonowała wcale. Spory wokół Trybunału ucichły z chwilą „ukonstytuowania” się nowego składu. To stwarza pozory przywracania normalności. Z pozycji relacji władzy sądowniczej do innych, skutkiem będzie głośne NIE środowiska sędziowskiego w uczestniczeniu w politycznych rozgrywkach. To byłby czytelny sygnał dla wszystkich, że środowisko sędziowskie dojrzało do roli w Państwie, a nauki Tocqueville nie poszły na marne. Każdy sędzia, który spotka się z atrakcyjną i kuszącą propozycją wstąpienia do Politycznej Rady Sądownictwa, powinien zważyć kolizję interesu własnego i ogólnego. Podobnie rzecz się odnosi do planowanej wymiany kadry prezesów sądów. Środowisko i nie tylko, obawia się, że w ten sposób minister zapewni sobie wpływ na sądy i wymiar sprawiedliwości. Obawy są uzasadnione, skoro w Polsce nie funkcjonują sądy właściwe (o czym pisałem w Diagnozach i Prognozach) oraz mamy do czynienia z nieoddzieleniem nadzoru administracyjnego od sfery orzeczniczej (o czym pisać będę). W dłuższej perspektywie należy więc zlikwidować potencjalne zagrożenia, które wracają jak bumerang, a na dzień dzisiejszy, wystarczy świadomość zagrożeń i swojego miejsca i roli w trójpodziale władzy. Parafrazując znane powiedzenia, wystarczy robić swoje i być przyzwoitym.

Czy to nie jest idealizm?

 Być może tak, ale jaka jest alternatywa na powstrzymanie nieakceptowanych i szkodliwych reform? Można krzyczeć, że Minister łamie, gwałci i poniewiera i tym samym utwierdzać Suwerena w błędnym przeświadczeniu, że pojawił się uzdrowiciel chorej sądowej rzeczywistości. Im większy krzyk, tym większe utwierdzenie w błędzie, tym większy polityczny kapitał i w końcu większa zasłona dymana przed zasadniczym niebezpieczeństwem – partenogenezą jurysdykcyjną.

…?

Proszę zwrócić uwagę, że cały medialny szum skupia uwagę na wymianie prezesów, a tymczasem nowelizacja ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury przeszła niezauważona. Nowelizacja ta zapewnia scentralizowane kształcenia kadr sędziowskich na wzór i podobieństwo wyobrażenia polityków o sędziach dających rękojmię należytego wykonywania zawodu. Termin ten już zapomniany, a dobrze znany w czasach PRL-u, został przypomniany w uzasadnieniu zmian.

Młodość ma wiele zalet, ale ma również i wady. Jedną z nich jest podatność na kształtowanie jedynie słusznej wizji sędziego, wyszkolonego w „elitarnej” szkole, według tych samych reguł, zdolnego do – jak to ujęto w uzasadnieniu – „likwidacji niejednolitej praktyki orzeczniczej”.

W motywach zmian przywołano wiele stanowisk Trybunału Konstytucyjnego, ale Kodeksu działalności orzeczniczej, który został przedstawiony w Vademecum sędziego, już nie. Mówienie w szkole dla sędziów o ujednoliceniu orzecznictwa jest wyrazem Partenogenezy dydaktycznej, a w przyszłości jurysdykcyjnej. Wiadomo, czym skorupa za młodu… Jak długo mowa będzie o WYMIARZE sprawiedliwości, tak długo dążenie do ujednolicania orzeczeń, jest niezrozumieniem jego istoty. Partenogeneza jurysdykcyjna pozbawiająca sędziego dyskrecjonalnej władzy, nie nastąpi szybko, ale jeśli szkoła będzie się rozwijała według tych samych prawideł w następnej kadencji i jeszcze w następnej, to skutki będą już nieodwracalne. Prawidła, o których mówię, widać na przykładzie organów krakowskiej szkoły, zdominowanych przez przedstawicieli Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego w jednej osobie. Każde przedstawicielstwo zakłada działanie na rzecz i w interesie mocodawcy. Inaczej nie miałoby sensu. Zmiany zastrzegają dodatkowo Ministrowi Sprawiedliwości status obserwatora samego egzaminu sędziowskiego. W jakim celu? Tego uzasadnienie projektu nie wyjaśnia. W świetle dążenia do wymiany sędziów w Krajowej Radzie Sądownictwa na spełniających wyobrażenia polityków o sędziach, sądach i sądzeniu, status obserwatora wydaje się być już zbędną zapobiegliwością.

Zjawisku partenogenezy sędziowie przeciwstawić się nie mogą. Może je przerwać tylko likwidacja szkoły i ukoronowanie zawodu sędziego. Jeden krok, a ile korzyści:

  1. uwolnienie nauki od polityki, z korzyścią dla nauki,
  2. zapobieżenie pokusom modelowania sędziego na wzór wyobrażenia polityków, z korzyścią dla niezawisłości sędziego, a więc i obywateli,
  3. systemowa nagroda za rzetelność w wykonywaniu zawodu prawnika, z korzyścią dla jakości usług prawniczych
  4. sądownictwo zostałoby wzbogacone o różnorodność doświadczeń i estymę nowopowoływanej kadry, z korzyścią dla autorytetu wymiaru sprawiedliwości
  5. ponad 30 mln oszczędności budżetowych, z korzyścią dla wszystkich.

Przez lata zarzucał Pan Krajowej Radzie Sądownictwa, że stoi na straży niezmienności, a teraz odnoszę wrażenie, że sam staje się strażnikiem niezmienności składu Rady.

Czym innym jest negatywna ocena działalności danego organu, a czym innym jest jego demolowanie. Demolki nie uzasadnia najgorsza ocena. Zarzut, który postawiłem Ministrowi Sprawiedliwości w Diagnozach i Prognozach, że nie rozwiązuje żadnego z przedstawionych tam grzechów głównych, równie zasadnie mogę sformułować pod adresem Krajowej Rady. Nie oznacza to, że w XXI wieku, w środku Europy, w Unii Europejskiej, może być przyzwolenie na demolkę ustrojową bez zmiany Konstytucji. Nigdy nie namawiałem do obstrukcji i destrukcji ustrojowej. Jeśli coś źle funkcjonuje, to należy zastanowić się nad uwarunkowaniami, a nie nad wymianą kadr. Inne kadry, przy niezmienionych warunkach funkcjonowania, będą zachowywać się dokładnie tak samo, jak ich poprzednicy. Jeżeli ktoś dokonuje wymiany kadr bez zmian zasad organizacyjnych i strukturalnych, to ujawnia jedynie partykularyzm i nic więcej. Jeśli temu towarzyszy nadto wzniosła i patetyczna retoryka o naprawie wymiaru sprawiedliwości, to tylko polityka, od której sędziowie powinni trzymać się jak najdalej. To jest trudny czas, nie tylko dla sędziów. Okres ten należy wykorzystać na ciężką pracę i kształtowanie świadomości, w jakim kierunku się podąża, co będzie, gdy polityczna zawierucha ucichnie i wróci rozsądek. Dobrze byłoby mieć wówczas alternatywę, zarówno wobec bezczynności, jak i populistycznej nadaktywności.

z sędzią Jackiem Ignaczewskim
rozmawiał Tomasz Bagniewski

Data publikacji: 2017-06-27
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz zablokować cookies zmieniając ustawienia w Twojej przeglądarce. Przeczytaj więcej o cookies lub ukryj ten komunikat x